Czy czujesz ten zapach? Nie? To przymknij oczy, wyrównaj oddech. Wdech, wydech, wdech … tak, to pachnie czarny bez. A teraz? Wdech, wydech, wdech…tak, to akacja. Już niewiele jej kwiatów na drzewach, strącił je wiatr. Ale spójrz pod nogi, idziesz po białym dywanie. To kwiaty akacji, które może straciły już swoją urodę, ale oddają jeszcze nam swój wyjątkowy zapach. Wdech, wydech, wdech… uważaj, zaraz zakręci Ci się w głowie. A może niech się zakręci… jaki fajny zawrót głowy. Wdech, wydech, wdech…tak, to pachną trawy, pachną liście, pachną igły, pachnie ściółka, pachną pierwsze jagody, wszystko pachnie. Wdech, wydech, wdech… tak, to pachnie ziemia. Wilgotna o poranku, wypoczęta po nocce, spokojna. Oddaje swój najpiękniejszy zapach. Zapach poranka.
A czy widzisz? Tam stoi sarenka. Skubie trawę, to tu, to tam. Co chwilę przesuwa się do nowej kępki. Wcale się nas nie boi. Wie, że przy nas jest bezpieczna, że szanujemy jej spokój, że szanujemy las. Gdy podchodzimy bliżej, niespiesznie oddala się o kilka metrów, by za chwilę, gdy odejdziemy, wrócić na miejsce, gdzie trawa była najpyszniejsza. A tam? Widzisz? Na górce? Mama sarnia ze swoim maleństwem. Też szukają czegoś dobrego, soczystego, na śniadanie. Powolutku, krok za krokiem, leciutko, bezgłośnie, przesuwają się w swoim kierunku. A te dwa zające na dróżce, widzisz? Te, jednak bardziej płochliwe, jak usłyszały, że się zbliżamy, to pokicały w stronę wyższych traw, żeby tam spokojnie dokończyć śniadanie, niezauważone przez nikogo. Ach, jaka szkoda, że nie jestem taka szybka, że nie zdołałam, tego uchwycić. Szkoda, że mój aparat nie robi zbyt dobrych zdjęć na przybliżeniu. A może to i dobrze. Niech ten rąbek tajemnicy zostanie w lesie. Tak ma być.
Zaraz, zaraz… a słyszysz? Tak, to pisklaki w dziupli wydłubanej w drzewie krzyczą, bo są głodne. A gdzie ta mama z pysznym robaczkiem? Zaraz przyleci, zadba o swoje maleństwa. A teraz, słyszysz ten szum? To potok. Jego raźnie płynąca woda obija się o skały, spływa w dół. Ten odgłos daje ukojenie. A ten śpiew, ten koncert, który towarzyszy nam podczas całej naszej wędrówki? To ptaki, tysiące ptaków, które chyba biorą udział w jakimś konkursie, który z nich najładniej i najgłośniej zaśpiewa. Jaki to miły hałas dla ucha. A teraz…, niemożliwe, wydawało mi się, że już nie ma świerszczy, że się gdzieś przeniosły, a tu słyszę ich wspaniałe cykanie. Nawet z rana grają dla nas.
To wszystko spotkało mnie dzisiejszego poranka i spotyka każdego innego, gdy w okolicach 5.00 rano wychodzimy na spacer do lasu. Ostatnio, na spotkaniu ze znajomymi, gdy opowiadałam im, pełna zachwytu, o tych naszych porannych wycieczkach, usłyszałam „Wstawać o 5.00 rano, żeby iść do lasu??? No nie, to bez sensu!!!”. Bidulki, oni jeszcze nie wiedzą. Oni tego jeszcze nie doświadczyli.
Tak, to wszystko właśnie ma sens i to bardzo głęboki. Rano las jest wypoczęty, pachnie inaczej, pachnie świeżym, rześkim powietrzem, przesyconym zapachami natury. O żadnej porze dnia nie ma takiego zapachu. Nawet wieczorem, gdy powietrze się już schładza, gdy powoli wszystko zaczyna się uspokajać, to nie jest to, co otrzymujemy od lasu z samego rana. O żadnej porze dnia nie usłyszymy i nie zobaczymy tego, czego możemy doświadczyć rankiem.
Za każdym razem, gdy tak maszerujemy przez las, jestem ogromnie wdzięczna Sile Wyższej, że mogę tego doświadczać. Że żyję, że widzę, że oddycham, że jestem sprawna, że chodzę, że mieszkam w takim miejscu, że chce mi się wstać o tak wczesnej porze. Że mogę być częścią natury.
Jeśli jeszcze nie spróbowałeś spaceru o poranku, z całego serca polecam. Obudź się wcześniej, uśmiechnij się do życia, przeciągnij jak kot, wstań z łóżka, wygodnie się ubierz i wyjdź. Wyjdź na dwór.
Wiem, pewnie powiesz „Ale ja nie mieszkam w pobliżu lasu”. To nic. Na pewno masz gdzieś niedaleko park, albo po prostu uliczki między blokami, trawniki. Wyjdź. Rano wszędzie powietrze jest inne, jest rześkie. Wszędzie jest o wiele spokojniej niż w ciągu dnia. Wszędzie o wiele mniej dochodzą do nas odgłosy miasta, czy codziennego życia. Jest wolniej, ciszej, lżej. Jest wspaniale.
Gwarantuję, tak rozpoczęty dzień, będzie dniem wyjątkowym.
Wdech, wydech, wdech…












Zachęciłaś mnie do wczesnego wstania i spaceru po lesie. Zapomniałam o tym, jakie to przyjemne i jednoczące z naturą. Dziękuję ♥️.
Dzień, rzeczywiście był inny, bardziej pełny i zdecydowanie więcej w nim było uważności.
Ewuniu, przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale wiesz, nie spodziewałam się jakiegokolwiek komentarza i nie sprawdzałam. A tu taka niespodzianka! Jeśli chodzi o spacery, to jestem ich taką fanką, że teraz, nawet jak mi się nie chce wstać i iść, to wstaję, bo wiem, że później będę bardzo żałować, że nie poszłam. To rodzaj sportu, który mi się nie nudzi już od kilku lat. Nawet zimą wychodzimy, wiadomo, dużo później, ale wychodzimy. A mamy tak fajnie, że niedaleko od naszego domu, przez kawałek lasu jest oświetlona ścieżka rowerowa. Zimą, jak rano jest ciemno, to jest idealne rozwiązanie. Ściskam Cię serdecznie.
Dla mnie spacer po lesie jest wspaniały o każdej porze, jednak o świcie na pewno jest cudowny, ma tę niesamowitą świeżość. Fenomen letniego poranka daje się odczuć nawet w mieście, choć oczywiście to nie to samo, jednak każda chwila skupienia uwagi na przyrodzie, choćby na małej roślinie wyrastającej między płytkami chodnika jest cenna, daje radość, przywraca harmonię. Serdecznie pozdrawiam.
Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale w zasadzie to zaczynam blogować i nie spodziewałam się komentarzy.
Jak fajnie, że mamy podobne podejście do spacerów. Tak, spacer po lesie ma wręcz działanie lecznicze – rano dodaje energii na cały dzień, a po pracy zapewnia taki reset głowy, wyciszenie. Czasami człowiek wchodzi do lasu pochylony, ciągnie się noga za nogą, bez uśmiechu, a wychodzi, jakby był kimś innym. Jestem szczęściarą, że mieszkam przy samym lesie i mogę korzystać z jego uroków na co dzień. Ale jak jesteśmy w mieście, to też wychodzimy rano na spacer. Wtedy miasto jeszcze śpi, a my się cieszymy jego spokojem. Widzimy też przyrodę, jaka jest w mieście, a której nie zauważa się, jak miasto jest pełne zgiełku. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam zapachy lasu.