Swoboda dla dziecka

Ten wpis chciałabym zacząć apelem do młodych rodziców lub przyszłych rodziców:

Sama miłość i intuicja w wychowaniu szczęśliwego dziecka nie wystarczy. Potrzebna jest też wiedza,  która  spowoduje wzrost Waszej świadomości, jak zadbać o prawidłowy rozwój dziecka.  Jest to ważne dla zdrowia i szczęścia Waszego dziecka, ale i Was samych. 

Pamiętajcie również, że dziecko, to samodzielna, niezależna istota, która ma takie same prawa jak i my.

A  z kolei my, rodzice dorosłych dzieci, starajmy się, w miarę naszych możliwości, podpowiadać młodszym, że ta wiedza jest naprawdę ważna. Wielu z nas wie, że gdyby byli bardziej świadomi jako młodzi rodzice, to wychowanie dziecka, byłoby dla obu stron przyjemniejsze, ale też z o wiele lepszymi efektami.

O odcinku „Swoboda dla dziecka” chciałabym poopowiadać w połączeniu z odcinkiem „Przestrzeń dla dziecka”, wyemitowanymi w dwie ostatnie soboty.

Iwonka Majewska-Opiełka mówi tym razem o przestrzeni fizycznej i psychologicznej, jaką powinniśmy zapewnić dzieciom. 

Pierwszą myślą, jaka mi się nasunęła po wysłuchaniu odcinków, to ta, jak ja bym się czuła, gdybym nawet na chwilę nie mogła zostać sama ze sobą. Wolę sobie nawet tego nie wyobrażać. Wiadomo, ja jestem dorosła, a małe dziecko, to małe dziecko. Ale to nie oznacza, że małe dziecko mamy cały czas, jak kwoki, tulić pod swoimi skrzydłami, nie dając im nawet chwili wytchnienia.

Kolejna myśl – jeśli tak bardzo będziemy związani z dzieckiem, a dziecko z nami, to jakim przeżyciem będzie rozstanie dla obojgu stron, czy z powodu pójścia dziecka do przedszkola, czy szkoły, jak dziecko jest jeszcze małe, a później odejście dziecka z domu. Czy czasami intensywność reakcji, zwana syndromem pustego gniazda, nie jest w dużej mierze uzależniona od naszych bardzo silnych więzi z naszymi dziećmi.

W drugim odcinku, bardzo podobał mi się pomysł świętowania pierwszego „nie” naszego dziecka. „Nie”, które oznacza, że na naszych oczach rozwija się samodzielna istota, która ma prawo do własnych wyborów, a my mamy obowiązek te wybory uszanować. A czy nie jest tak, że jak dziecko często, według nas, mówi „nie”, to my uznajemy je za krnąbrne, zbuntowane i chcemy zdusić tę niezależność w samym zarodku.

Jak analizuję swoje doświadczenia jako rodzica, to stwierdzam, że też czasami kokoszyłam i chyba nadal trochę kokoszę, chociaż staram się nad tym mieć jakąś kontrolę. Wydaje mi się jednak, że przestrzeń fizyczną zapewniałam synom dosyć dobrą. Przyznam się jednak, że chociaż moje dzieci z nami nie spały, poza jakimiś wyjątkami, to długo je usypiałam. Polegało to na tym, że siadałam obok ich łóżeczka, albo kładłam się z nimi w łóżku, jak już miały duże łóżko i czytałam, głaskałam i śpiewałam kołysanki. I powiem szczerze, że synowie długo się tego domagali.

Jeśli natomiast chodzi o akceptowanie wyborów dziecka, to wiem, że zdarzało się, że nie było to tak, jak powinno być (na czerwony kolor mój starszy syn ma do tej pory alergię, bo wiecie, ja go w tym kolorze bardzo lubiłam). Pewnie nie wiedziałam, nie byłam świadoma, że dziecko ma prawo do własnych decyzji, jak każdy człowiek.

Zastanawiam się jednak, do jakiego momentu możemy pozwalać dziecku na jego wybory? Czy zawsze? Bo jeśli granicą jest dobro dziecka, to my rodzice niezmiennie uważamy, że robimy dla naszych dzieci dobrze. A może chodzi tu o kwestię bezpieczeństwa?

Chciałam zwrócić na jeszcze jedną rzecz uwagę, która miała miejsce u mnie, a pewnie przytrafia się niejednemu rodzicowi. Ja, mojemu młodszemu synowi przekazałam coś w rodzaju nadmiernej ostrożności. Wiecie, „uważaj, nie jedź za szybko na rowerku”, „nie huśtaj się tak mocno”. I niekoniecznie musiałam mówić takie rzeczy, bo moja mimika, moja postawa ciała, wyrażała to sama za siebie. W pewnym momencie, obserwując reakcje syna na moje lękowe zachowania, zrozumiałam, że muszę nad tym panować. Ale niestety, to co już przyjął, to w nim zostało. 

Szkoda, że nie wiedziałam tego wszystkiego, o czym mówi Iwonka Majewska-Opiełka, jak moje dzieci były małe. Wychowywałam je intuicyjnie, z miłością, tak, jak uważałam za słuszne. I uważam, że zrobiłam to dobrze. Ale zawsze mogło być lepiej. Niektóre elementy na pewno bym poprawiła, a inne ulepszyła. 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *