Jak ja lubię podcast Żyjmy Coraz lepiej!!!
W jednym miejscu dostaję odpowiedzi na tak wiele pytań, które plączą mi się po głowie. Często, w wyniku słuchania podcastu, doznaję pewnego rodzaju ulgi, że wcale nie muszę realizować tego, co często jest zewsząd wtłaczane do mojej podświadomości, że nie muszę spełniać jakiś koniecznych warunków, które niby gwarantują życie jak w tak zwanej bajce. I nie za bardzo ważne jest, czy te działania są zgodne ze mną czy też nie.
I tak też było w tym tygodniu. Jak zwykle słuchałam podcastu i nagle olśnienie – Asia, ty wcale nie musisz mieć celów!!! Ty tak naprawdę nic nie musisz!!! Możesz, ale na pewno nie musisz!!! Masz wybór!!!
Bo w tym odcinku Iwonka Majewska-Opiełka odpowiada Tomkowi Kniatowi na pytanie – czy musimy mieć cele?
Wydawałoby się, że o czym tu rozważać, jak oczywiście z góry wiadomo, że odpowiedź jest twierdząca. Przecież ciągle słyszymy, że musimy mieć cele, że świadome życie, życie dobrze zorganizowane, życie, w którym mamy się rozwijać, iść do przodu, opiera się między innymi na posiadaniu celów i oczywiście na ich realizacji.
Iwonka Majewska-Opiełka rozkładając na czynniki pierwsze zadane przez Tomka Kniata pytanie oraz poddając analizie same cele, odpowiada, że :
Po pierwsze – my nic nie musimy, nikt nas do niczego nie może zmusić. My dokonujemy wyboru, czy cel chcemy mieć czy nie, czy jest nam potrzebny czy nie. Jedyne co nas nieuchronnie czeka i co musimy przyjąć, to konsekwencje dokonanego wyboru.
Po drugie, i to jest najważniejsze w tych rozważaniach, wszystko zależy od tego, czy cel jest naprawdę nasz, czy wynika z naszych pragnień, marzeń. A może jest to cel społeczny, kulturowy, cel z zewnątrz, który niby powstał gdzieś w nas, ale nie wyniku naszych marzeń, tylko pod wpływem zewnętrznych sugestii.
Teraz wiemy już, że nie musimy mieć celów, wiemy, jakie cele mogą być, to trzeba jeszcze dowiedzieć się, co w końcu wybrać – mieć cele czy ich nie mieć?
Jeśli cele są celami z zewnątrz, to odpowiedź jest bardzo prosta i jednoznaczna – nie, takich celów najlepiej nie mieć, bo jak się je ma, to mogą bardziej w życiu pogmatwać niż pomóc.
Natomiast, jeśli chodzi o cele wypływające z nas, z naszych pragnień, marzeń, to tak, takie cele naprawdę warto mieć. Nadają one kierunek w naszym życiu, wszystko wokół nas zaczyna się lepiej układać, jesteśmy szczęśliwsi. Co bardzo ważne, jeśli nawet nie uda nam się takiego celu zrealizować, albo gdy nawet go osiągniemy, ale okaże się, że nie o to nam chodziło, to łatwiej nam będzie się z tym pogodzić, bo realizowaliśmy to w zgodzie ze sobą. A że nie wyszło, to trudno. Zawsze może się tak zdarzyć, bo przecież nikt nam nie gwarantuje, że nasze marzenia, nasze cele, są faktycznie dla nas odpowiednie.
A co jeśli chcemy do czegoś dojść, coś osiągnąć, ale nie chcemy mówić o celach, o konkretnych terminach?
Wówczas mówmy o kierunku, w jakim mamy zorientować nasze działania, naszą energię, aby osiągnąć to, co chcieliśmy.
Chcąc zrealizować nasze cele lub wybrać odpowiedni kierunek działania, warto pamiętać o tym, że trzeba być otwartym, że trzeba nasze marzenia, pragnienia powierzyć Wszechświatowi i dać mu możliwość niesienia nam pomocy w ich realizacji. Uwierzyć, że nie tylko my się zbliżamy do celów, ale również one zbliżają się do nas.