Ten tekst leżał w mojej szufladzie już od czerwca. No dobrze. Nie w szufladzie, ale zapisany na dysku w komputerze. Wielokrotnie chciałam go opublikować, ale wydawało mi się, że nie ma potrzeby w internecie pisać o internetowych znajomych. Przecież nie ma co namawiać osoby, które korzystają z internetu właśnie do korzystania z niego. A poza tym, tak w ogóle przekonywać do życia online… No chyba nie.
W tym tygodniu zdarzyło się jednak kilka sytuacji, które pozwoliły mi mieć nadzieję, że to co napisałam może jednak komuś pomóc, może komuś dodać odwagi, może wyrwie go z osamotnienia lub po prostu sprawi, że jego życie nabierze wspaniałych barw. A jakie sytuacje mnie do tego przekonały: wysłuchany podcast o samotności (odc. 525 z 13.09.2021 r.), rozmowa z nowo poznaną internetową koleżanką i dyskusja na stronie IMO o zachwytach dużej części społeczeństwa nad życiem ludzi z pierwszych stron gazet. Nie mogę tu nie wspomnieć o rozmowie, którą przeprowadziła ze mną IMO w ramach środowych rozmów, jakie IMO prowadzi na swoim fanpage. Wtedy bardzo mocno poczułam wielkie wsparcie i ciepło, jakim obdarzyli mnie moi Internetowi Znajomi.
A oto moja historia.
Pierwszą poznałam Asię, swoją imienniczkę. Łączyła nas wieloletnia pasja do szycia, a co za tym idzie i magazyn BURDA. Poznałam Asię, gdy ona prezentowała uszyte przez siebie stroje na stronach internetowych BURDY. Amatorki szycia mogły tam pochwalić się swoimi krawieckimi osiągnięciami. Asia się na to odważyła, a ja nie. Ja tylko oglądałam i podziwiałam kunszt szycia dziewczyn. Asia wyróżniała się bardzo fajnym, często dowcipnym, komentarzem swojej prezentacji, a także niesamowitą dokładnością szycia. Zagadałam. Okazało się, że łączy nas nie tylko pasja do szycia, ale również wykonywany zawód. I tak od kilku lat mam świetną internetową koleżankę. Nasza korespondencja z czasem przestała dotyczyć tylko szycia, ale przeobraziła się w rozmowy o bolączkach i radościach dnia codziennego. Asia, stąpająca pewniej po ziemi, potrafiła nieraz mi pomóc, postawić mnie do tak zwanego pionu, skłonić do myślenia. Naprawdę jestem szczęśliwa, że ją poznałam.
Kolejną osobą, którą poznałam przez internet była Iwonka Majewska-Opiełka. Zapisałam się na kurs do Iwonki i okazało się, że poznałam wspaniałą, ciepłą kobietę, która stała się dla mnie wielkim autorytetem i mentorką. Dzięki Iwonce otworzyłam się, zaczęłam aktywnie uczestniczyć w „facebookowych dyskusjach”, komentowałam wpisy, sama zaczęłam pisać. I okazało się, że poznaję coraz więcej ludzi, podzielających moje podejście do życia, moje zainteresowania.
Dlaczego o tym piszę?
Długo broniłam się przed jakąkolwiek aktywnością na facebooku czy w innych mediach społecznościowych. Uważałam, że one nic dobrego nie przynoszą, że ludzie, którzy biorą udział w facebookowej gorączce nie do końca przedstawiają się takimi, jakimi są naprawdę, że koloryzują swoją rzeczywistość, a znajomości mogą wręcz okazać się niebezpieczne. Nie mówiąc już o tym, ile czasu pochłania życie internetowe.
No cóż. Jestem osobą, do której wiele rzeczy przemawia dużo później niż do innych. Do wielu spraw podchodzę z wielką rezerwą. Do wielu rzeczy muszę po prostu dojrzeć. Dopiero, jak sprawdzę na własnej skórze, a często to sprawdzanie jest wynikiem konieczności, a nie chęci poznania, zaczynam analizować i wyciągać wnioski, co dobrego mi dana sytuacja daje.
A okazało się, że dzięki internetowi można poznać wiele naprawdę fajnych osób, które podzielają nasze spojrzenie na rzeczywistość czy nasze zainteresowania. Dobieramy się według podobnego sposobu podejścia do życia, przebytych doświadczeń czy pasji, które mamy. Prawda jest taka, że wśród osób, które spotykamy w rzeczywistości, trudno jest odnaleźć siebie nawzajem według jakiegoś klucza. A internet nam to świetnie umożliwia.
Dla osób, którym nie jest łatwo, z różnych względów, poznać kogoś, internet jest świetnym rozwiązaniem. Dla osób, które nie mają odwagi wyrazić swoich poglądów, również grupy internetowe, do których przyłączamy się ze względu na swoje zainteresowania, bardzo pomogą. Powoli zaczynamy zabierać głos w sprawach, które dla nas są ważne, stajemy się coraz śmielsi, bo wiemy, że jesteśmy wśród swoich, którzy, nawet jeśli nie do końca się z nami zgadzają, to potrafią porozmawiać, nie będą uszczypliwi, nie wyśmieją. Przynajmniej ja mam takie doświadczenie.
To wszystko, o czym wcześniej pisałam, ma też bardzo dobre działanie antydepresyjne. Nie od dzisiaj wiadomo, że dobre relacje z ludźmi, możliwość wyrażenia siebie, zrozumienie przez drugiego człowieka, niesamowicie wzmacnia naszą psychikę. Takie relacje oczywiście budują nasze poczucie wartości, które jest jedną z podstawowych cech charakteru. A bez silnego, spójnego charakteru, trudno jest mieć dobre, spełnione życie.
Poza tym w mediach społecznościowych możemy wymieniać się doświadczeniami, poglądami, wspierać się. Możemy również popierać to, co uważamy za słuszne, a tym samym wzmacniać jakąś ideę, której jesteśmy zwolennikami.
I jeszcze jedno. Nie ukrywajmy, internet, mądrze wykorzystywany, poszerza nasze horyzonty. Mamy możliwość poznania tak wielu tematów, czy pogłębienia wiedzy na tej jeden, dla nas najważniejszy.
Wykorzystujmy więc to, jakie możliwości daje nam internet. Dołączajmy do naprawdę ważnych dla nas grup, bądźmy w nich aktywni, wymieniajmy poglądy, korzystajmy z doświadczeń innych, ale przekazujmy też własne doświadczenia, może one pomogą innym. Róbmy to jednak mądrze, żeby nie okazało się, że wirtualne życie tak nas pochłonie, że zabraknie czasu na to rzeczywiste.
Moi drodzy internetowi znajomi, bardzo cieszę się, że Was poznałam. Wierzę, że nasza znajomość poprowadzi nas gdzieś dalej, że będzie trwała i coraz bardziej się pogłębiała.
Dla zainteresowanych link do 525 odcinka podcastu Żyjmy Coraz Lepiej. Odcinek rewelacyjny. Naprawdę szkoda go pominąć.
https://www.youtube.com/watch?v=AiVBWzkplzA