Samotność. Temat bardzo ważny. Jakże często jednak uczucie to jest spowodowane istniejącymi stereotypami, krążącymi wśród społeczeństwa opiniami, które wgrane w naszą podświadomość, nie pozwalają dobrze funkcjonować, gdy jesteśmy sami.
Aby jednak rozważać tema samotności należy rozróżnić pojęcie bycia samotnym od bycia samy.
Bycie samotnym jest wtedy, gdy czujemy, że brakuje nam tak zwanej bratniej duszy, bliskiego człowieka. Często samotni czujemy się wtedy, gdy nie pasujemy do środowiska, do otoczenia, w którym przebywamy. Możemy czuć się samotni nawet wśród tłumów ludzi, czy w rodzinie wśród najbliższych osób.
Natomiast bycie samym nie zawsze pociąga za sobą bycie samotnym. To już jest nasz wybór, nasze podejście do życia. I właśnie często samotność zależy od tego czy my ten wybór mamy czy też nie. Czasami bowiem znajdujemy się w sytuacji, gdy ktoś coś nam narzuca, a my nie mamy możliwości rezygnacji z tego (np. konieczność odbycia służby wojskowej).
W tym momencie dochodzimy do pierwszego ze sposobów na radzenie sobie z samotnością. Jest to przywrócenie sobie wyboru, znalezienie sobie miejsca w danej sytuacji. Już samo uświadomienie sobie, że my wcale nie chcemy być częścią jakiejś grupy, pozwala na poradzenie sobie z uczuciem osamotnienia. W tej sytuacji bardzo pomaga prowadzenie pamiętnika, w którym tworzy się swój własny świat, a także uświadomienie sobie, że zawsze mamy siebie, że nikt nam tego nie odbierze, nikt nie może tego zmienić.
Bardzo duży wpływ na poczucie samotności ma opinia publiczna. Ugruntowała ona w naszej podświadomości pewne stereotypy, które bardzo oddziałują na to jak się czujemy. Jeśli zewsząd się słyszy : ułóż sobie życie, wyjdź za mąż, ślub to najszczęśliwszy dzień w życiu kobiety, każda kobieta chce mieć dzieci, nikt nie lubi być sam na święta, itp., to bycie samym wydaje się najgorszą rzeczą jaka mogła nas spotkać. Powoduje to, że czujemy się jacyś wybrakowani, bo przecież nie potrafiliśmy ułożyć sobie życia jak większość. To wszystko sprawia, że nie troszczymy się o siebie, o to, żeby nam było dobrze, tylko próbujemy dopasować się do ogółu.
A najważniejszą rzeczą jest zadbać o siebie, ciepło zająć się sobą od środka, zbudować w sobie wysokie poczucie wartości, zająć się właściwymi relacjami ze wszechświatem, ze Źródłem, zająć się życiem takim, jakie mamy. I potraktować to jako nasz wybór, a nie konieczność, nie coś co narzucił nam los, a my nie możemy z tego wybrnąć.
Jeśli mamy oparcie w sobie, czujemy się dobrze sami ze sobą, mamy stabilne życie emocjonalne, to nie potrzebujemy drugiego człowieka do tego, żeby być szczęśliwym.
Oczywiście, jeśli chcemy mieć partnera, to poszukiwanie go z pozycji, gdy już sami jesteśmy mocni wewnętrznie, jesteśmy kompletni, pełni, jest całkiem inne niż gdy szukamy kogoś, kto nas dopełni, kto da nam oparcie. Nie szukamy wówczas, jak to jest w znanym powiedzeniu, drugiej połówki, która nas dopełni, tylko szukamy drugiej całości, całości, jaką i my jesteśmy.
Szukanie w drugiej osobie wsparcia jest jednym z głównych powodów tego, że nie chcemy sami żyć. Takie szukanie na siłę, tylko po to, żeby znaleźć kogoś, kto nas wesprze, może nie być dla nas dobre. Wchodzimy bowiem w związki z różnymi osobami, które niekoniecznie dają nam wsparcie, a do tego nie są naszymi bratnimi duszami. I wtedy może nie jesteśmy sami, ale nadal jesteśmy samotni.
Wniosek, jaki nasuwa się z tej rozmowy jest taki, że człowiek może być sam, ale nie musi być samotny. Mamy tutaj wybór. Jeśli będziemy dbali o to, żeby to nam było dobrze, jeśli będziemy dbali o siebie, o poczucie własnej wartości, o dobre relacje samych ze sobą, o dobre relacje ze wszechświatem, jeśli dotrzemy do swojego wnętrza i będziemy czuli w sobie wsparcie, to nie będziemy czuli się samotni.