Ostatnio z moim mężem odczuliśmy na własnej skórze, jak to jest, gdy w życiu nie ma harmonii. Że niby jest tak, jak sobie wymyśliliśmy, ale nie przynosi to nam pełnego zadowolenia. Zaczęliśmy więc zastanawiać się, z czego to wynika.
Oboje mamy już tę świadomość, że nie ma co marnować życia. Bo życie ma swoją długość i żadne z nas nie wie jaką, że możemy przegapić jakieś ważne chwile, że nie ma co zajmować się sprawami, które dla nas nie są aż tak ważne, że trzeba dokonywać odpowiednich wyborów, itd. Po prostu, trzeba życie docenić, cieszyć się nim, być wdzięcznym, za to że jest ono dla nas takie dobre i celebrować każdą jego chwilę.
Powiedzcie, czy nasze wnioski nie są prawidłowe? Pewnie każdy z Was mógłby jeszcze kilka wartościowych stwierdzeń do tego dorzucić, żeby uzupełnić zbiór powodów, dla których warto jest przejść przez życie na własnych warunkach.
I my chcąc nie zmarnować danego nam czasu, chcąc zadbać o nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, postanowiliśmy każdą wolną chwilę spędzać tak, jak lubimy. Polegało to między innymi na codziennym długim spacerze, na krótkich wyjazdach w góry, nad jezioro, do ukochanego Krakowa czy innych pięknych miejsc. Wyjazdy czasami były kilkugodzinne, czasami jedno lub dwudniowe, zwykle w weekendy. Spędzaliśmy również czas na czytaniu czy oglądaniu filmów. Wszystko to sprawiało, że nasze życie było piękniejsze, bogatsze. Niby nic specjalnego, ale dla nas wspaniałego.
Powiecie – no i dobrze. Człowiek przecież powinien robić w życiu, to co lubi.
Też tak myśleliśmy. Tylko nie uwzględniliśmy jednej rzeczy – że bardzo ważne jest, jak się to robi.
Te wszystkie chwile spędzone razem, w miejscach, które naprawdę lubimy, gdzie przebywanie sprawia nam ogromną radość, były przepiękne i na zawsze zostaną w naszych wspomnieniach.
My jednak chyba za bardzo staraliśmy się zadbać o nasze dobre samopoczucie, o to, żeby kiedyś nie powiedzieć, że nic z tego życia nie mieliśmy, tylko praca i praca. Często śmialiśmy się, wiedząc, że coś jest w domu do zrobienia, że przecież praca nie zając, nie ucieknie. I faktycznie. Jak wracaliśmy do domu to to, co było do zrobienia nadal tam było, nigdzie sobie nie poszło, nikt tego za nas nie zrobił. I nic innego nam nie pozostawało, tylko zabrać się do pracy. Zapewne domyślacie się, że nie do końca była to spokojna, zaplanowana praca, na którą było przeznaczone tyle czasu, ile być powinno. Było to bardziej gaszenie pożarów, żeby gdzieś dalej się nie rozeszło.
Przy takim przeskoku, z chwil uniesień, zachwytów, zostaje naprawdę niewiele. A człowiek popada we frustrację, że musi oddać się jakimś przyziemnym sprawom i to w sposób nie do końca prawidłowo zorganizowany.
Nie podobało nam się to, że głównie skupialiśmy się na wykonaniu prac niezbędnych, że wszystko, co robiliśmy było robione z grubsza, a to co wymagało większej ilości czasu, większego zaangażowania, zostawialiśmy na później. Tylko kiedy to później miało nastąpić, jak postanowiliśmy przecież wykorzystywać każdą wolną chwilę na to, co sprawia nam większą przyjemność.
I tak pewnej niedzieli zaczęliśmy analizować nasze podejście do „cieszenia się życiem”.
Po pierwsze, zadaliśmy sobie pytanie, czy takie życie nas uszczęśliwia. I okazało się, że nie do końca. Chwile i owszem są wspaniałe, ale powrót do rzeczywistości, jaką sobie stworzyliśmy już nie za bardzo. Nie zachowaliśmy harmonii między dbaniem o swoją przestrzeń i o to do czego się zobowiązaliśmy przed sobą, a dbaniem o nasze, nie do końca dobrze pojmowane, zadowolenie z życia. Częste odkładanie tego co mamy do zrobienia na później kończyło się wyrzutami sumienia, niezadowoleniem, świadomością, że chyba nie za bardzo umiemy się zorganizować. I że w zasadzie nie do końca ułożyliśmy sobie ten aspekt życia tak, jak lubimy. Bo co jak co, my lubimy mieć życie uporządkowane, tak do końca zadbane. Lubimy, jak mamy zrobione wszystko na najwyższym poziomie, na jaki nas stać, a nie tak z grubsza. Poza tym, fakt, że coś odłożyliśmy do zrobienia na później, gdzieś cały czas w głowie siedział, zabierał dobrą energię. I jeszcze jest jedna rzecz, o której warto powiedzieć – jak wielką satysfakcję sprawia nam, gdy wiemy, że to co robimy, robimy na najwyższym poziomie naszych możliwości i jak przyjemnie jest patrzeć później na efekt naszej pracy. A po takiej pracy czas spędzony na odpoczynku ma całkiem inną jakość.
Bardzo ważne jest, żeby zadbać o swój wolny czas. Nie może być tak, że poświęcamy się tylko pracy czy innym obowiązkom, a zaniedbujemy odpoczynek czy sprawianie sobie przyjemności. Ale bardzo ważne jest też, żeby zadbać o harmonię, o właściwe proporcje między jednym a drugim. I wydaje mi się, że te proporcje nie będą u wszystkich takie same. Bo to zależy od tego, co jest dla nas ważniejsze, co lubimy, jakie mamy podejście do życia. Jedni lubią mieć wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe, dla innych nie jest to takie ważne. Jedni muszą mieć stałą pracę i pewne źródło dochodów, inni rzucają wszystko i wyruszają w podróż z nadzieją, że jakoś to będzie, jakoś sobie poradzą. Sposobów na życie jest naprawdę wiele. Dla każdego będzie inny. Ale bardzo ważne, żeby był to taki sposób, z którym będziemy dobrze się czuli. Bo przecież na wszystko jest czas, tylko powinien to być ten właściwy czas.
Znakomity tekst. Fantastyczne wnioski – nawiasem mówiąc – zaznaczam to bardzo często w swoich tekstach. Joasiu Twoja przenikliwość mnie zachwyca. Wykorzystam Twój tekst do zrobienia podkastu o prawdziwej harmonii. 🙂 I oczywiście zaproponuję go wszystkim do przeczytania przy tej okazji.
i jeszcze coś mi przyszło do głowy, że nie wiedzieć czemu czasem nie docenia się też roli czasu spędzanego w domu, czy to na pewnych pracach czy tylko na byciu. Mam takie wrażenie, że niektórzy uważają, że „na wyjeździe”życie jest pełniejsze. 🙂
Bardzo dziękuję Iwonko. Masz całkowitą rację, że bardzo często mamy przekonanie, że odpoczniemy tylko poza domem. A przecież w domu, czy to faktycznie „tylko” czytając książki czy robiąc inne rzeczy, które lubimy, czy nawet sprzątając w szafkach czy pieląc w ogródku, też odrywamy się od codziennych, innych obowiązków. A na pewno, dla nas pracujących przy biurku, jest to naprawdę fajny odpoczynek. Jeszcze co zauważyłam, że takie sprawianie sobie przyjemności krótkimi, ale częstymi wypadami, bardzo nas rozbija. Po powrocie trudniej się jakoś w sobie zebrać i zabrać się do pracy.