Kiedy wybieramy się na wędrówkę, to najpierw zastanawiamy się, gdzie chcielibyśmy dotrzeć. Potem robimy przygotowania – szukamy różnych tras, przeglądamy przewodniki, pytamy znajomych, czytamy blogi turystyczne. Próbujemy znaleźć dla siebie odpowiednią trasę, która niekoniecznie ma być łatwa, ale ma dostarczyć nam pięknych, niezapomnianych wrażeń. Oczywiście dopiero, gdy dotrzemy do celu, możemy stwierdzić, czy ta trasa była właśnie tą odpowiednią dla nas trasą. Może się jednak okazać, że nie do końca wybraliśmy dobrze. Może też się okazać, że już w trakcie drogi zmieniamy trasę, bo czujemy i widzimy, że to nie o to nam chodziło. Może też się zdarzyć, że w po przejściu jakiegoś odcinka rezygnujemy z dalszej wędrówki, po to, żeby po jakimś czasie ponowić próbę, tylko już inną trasą, z innym nastawieniem.
Bo przecież chodzi o to, żeby iść w kierunku celu. Żeby ta droga dostarczała nam nowych, wspaniałych wrażeń, żeby nam dawała wskazówki, jak postępować w kolejnych etapach naszej wędrówki.
Powiedzcie, czy to Wam nie przypomina drogi przez nasze życie? Różnie w nim bywa. Czasem wybierzemy dobrze, czasem niekoniecznie. Czasem zawracamy, wybieramy inną drogę. Czasem mamy pod górkę, żeby później było z górki. A o co w tym wszystkim chodzi? Chodzi o to, że każdy z nas stara się zrobić wszystko, żeby jego życie było szczęśliwsze, lepsze, wypełnione radością i sensem. Żeby nasze wybory miały wpływ nie tylko na nas, ale rownież na otaczający nas świat.
Żeby nauczyć się dobrze wybierać w życiu warto zająć się samorozwojem. A samorozwój zaczyna się od … znalezienia właściwej dla siebie drogi.
Bo samorozwój to droga przez całe życie. Całe życie się uczymy, całe życie zastanawiamy się, co zrobić i jak zrobić, żeby było nam lepiej. Chodzi w zasadzie o to, żeby z każdą chwilą naszego życia postępować coraz bardziej świadomie, zgodnie z własnymi wartościami, pryncypiami.
A to, co nas popycha w kierunku lepszego życia, to właśnie świadomość.
Moje wejście na ścieżkę samorozwoju zaczęło się od poszukiwań szczęścia, od znalezienia sposobu, żebym była zadowolona ze swojego życia. Zaczęłam przeglądać internet, czytać polecane tam książki, czasopisma. Oczywiście były sytuacje, gdy napotykałam rady, od których od razu mnie odpychało. Wówczas zostawiałam je i ludzi, którzy je proponowali, nie brnęłam głębiej, tylko szukałam dalej. I tak w czasie tej mojej drogi dłużej zatrzymali mnie przy sobie między innymi Wojciech Eichelberger, Jacek Santorski, Ewa Woydyłło-Osiatyńska. Zresztą nadal bardzo lubię ich posłuchać, poczytać, zastanowić się nad tym, co proponują. Czytałam też książki zagranicznych psychologów. Oglądałam różne programy w internecie, w telewizji.
Aż w końcu znalazłam. Znalazłam swoją drogę.
W internecie natknęłam się na Iwonkę Majewską-Opiełkę. To co IMO proponowała, to co robiła, całkowicie mnie pochłonęło. To było to, czego szukałam. IMO sama sobą jest najlepszą wizytówką tego, co przekazuje innym. Jej program samorozwoju okazał się bardzo spójny, dotykający wszystkich obszarów życia. Opiera się on na sile człowieka, na jego przeogromnym potencjale i mówi o tym, że każdy może się zmienić, że tylko od nas samych zależy, jakie życie będziemy mieli. Zaczęłam więc podążać za IMO, a muszę powiedzieć, że ja, jak już w coś wchodzę, to wchodzę całą sobą. Czytałam więc książki IMO, wywiady z nią, na bieżąco byłam z tym, co IMO proponowała w internecie. Poszerzałam swoją wiedzę, byłam coraz bardziej świadoma. Ale chciałam więcej, chciałam lepiej. Zapisałam się więc do IMO na kurs „Lepsze życie”, a po jego zakończeniu na kolejny „Trener-Mentor logodydaktyki”. Od kiedy współpracuję z IMO staram się poszerzać swoją wiedzę w oparciu o książki napisane przez IMO i takie, które IMO poleca. Z książek, programów, filmów i innych informacji dostępnych w internecie, wybieram też te, które są w duchu logodydaktyki. Ważne, żeby nie było tego zbyt dużo. Lepiej się skupić na kilku pozycjach, analizować je, przerabiać, niż iść na ilość i nic z tego nie wynieść.
Najlepiej jest więc pogłębiać wiedzę z danego modelu, a nie przeskakiwać z jednego na drugi. Takie podejście nie da nam nic dobrego, a tylko namiesza w głowie. Dobrze jest wybrać mentora z jednej strony polecanego przez kogoś, ale co jest bardzo ważne, takiego, który nam pasuje, któremu ufamy, który swoim życiem potwierdza to, że przekazywana przez niego wiedza jest słuszna i skuteczna. Skupmy się na naukach tego jednego, wybranego przez nas trenera, na tym co ona nam poleca, co ma nam do zaoferowania. Wówczas wykorzystując rady naszego mentora, posuwamy się do przodu, rozwijamy się, idziemy w słusznym dla nas kierunku.
Samorozwój gwarantuje nam, że będziemy żyli bardziej świadomie, że będziemy żyli według własnych wartości, pryncypiów, a nie według zasad, jakie narzuca nam otaczający nas świat. Żeby wejść na odpowiednią ścieżkę samorozwoju badamy, sprawdzamy, szukamy, co dla nas może być najlepsze. Pytamy serca, jak ono widzi takie czy inne propozycje. Przyglądamy się sobie, jak my się czujemy, gdy poznajemy coś nowego, gdy próbujemy wprowadzić to w życie. Aż w końcu decydujemy się na tę jedną drogę i zostajemy na niej przez dłuższy czas, przyglądając się przepięknym widokom, jakie w czasie tej wspaniałej wędrówki napotykamy.
Bo chodzi o to, żeby wybrać jedną drogę. Drogę, która dla nas wydaje się w danym momencie najlepsza. Drogę, którą podpowiada nam serce. Drogę, która sprawia, że chcemy kontynuować naszą wędrówkę.







