Buddyzm a logodydaktyka (cz.3)


Czarek, to co, zaczynamy?

Wiemy już, co Ciebie skłoniło do podążenia ścieżką buddyzmu. Ale czy mógłbyś trochę opowiedzieć o samym buddyzmie? Trochę o jego początkach, o tym co oznacza samo słowo buddyzm.

CP
„Budda” jest to palijskie słowo oznaczające osobę „oświeconą” – trochę taki odpowiednik chrześcijańskiego mistyka, który bezpośrednio, świadomie doświadcza bycia Boskością. Buddą, tak jak mistykiem, może stać się każdy. 

Za początek buddyzmu przyjmuje się czas, w którym hinduski książę Siddhartha Gautama doznał oświecenia – około 543 r p.n.e. – po którym rozpoczął głoszenie nauk, mających pomóc innym w osiągnięciu oświecenia, czyli staniu się buddami. Ciekawostką jest to, że w Tajlandii kalendarz zaczyna się od dnia, w którym Gautamana dostąpił oświecenia, a nie od dnia urodzin Jezusa. Dlatego w Tajlandii oficjalnie mamy aktualnie rok 2564.

Historia Siddharthy Gautame obrosła wieloma legendami, których wspólnym elementem jest to, że był on wychowany w prominentnej, bogatej, hinduskiej rodzinie.  Jednak pomimo bogactwa, przywilejów i pięknej żony, czuł w sobie jakiś brak. Był to brak z poziomu duszy, którego nie były w stanie zapełnić żadne dostępne rozrywki. Porzucił więc swoje dotychczasowe życie, aby w pełni oddać się poszukiwaniom duchowym. Pobierał nauki u wielu nauczycieli. Porzucił i te nauki, aby zostać skrajnym ascetą, żyjącym w dżungli. Jednak i tutaj, oprócz wycieńczenia ciała, nie doznał poszukiwanego duchowego spełnienia. Przyszło ono dopiero gdy porzucił wszelką nadzieję i związane z nią potrzebę poszukiwania. Odpoczywając pod drzewem dostąpił oświecenia i zrozumienia prawdziwej natury świata.

Po dostąpieniu oświecenia, resztę swojego życia całkowicie poświęcił nauczaniu, że oświecenie, czyli stanie się buddą, jest możliwe dla każdego. Podstawą jego nauk stała się tzw. droga środka, głosząca, że do pełnego dostąpienia nie jest potrzebna ani intelektualne poznanie religijne i związane z tym rytuały czy obrzędy, ani też nie jest potrzebna skrajna asceza czy wyrzeczenie. Najważniejsze jest żyć właściwe, z zachowaniem uważności i wewnętrznego wyciszenia. Postawa taka ma gwarantować nam poczucie szczęści tutaj na ziemi, a także zapewnić lepszy los po śmierci ciała fizycznego.


Czy moglibyśmy teraz porozmawiać trochę o buddyzmie jako o filozofii i, nie da się tego uniknąć, jako o religii? Myślę, że dla komfortu i pewnie też lepszego przekazu, o buddyzmie często się mówi, że jest filozofią. Ale przecież buddyzm jest również religią. Czy można wyróżnić, co w buddyzmie jest bardziej filozoficzne a co religijne? Czy to w ogóle da się w jakiś sposób rozdzielić?

CP
Jak mawiają mnisi buddyjscy: „Buddyzm jest to ruch filozoficzny, no chyba, że chodzi o podatki, to wtedy jest religią”. Patrząc na sprawę bardziej metodycznie, to są trzy podstawowe cechy buddyzmu, które powodują, że jest on bardziej uznawany za filozofię niż religię:

1. Buddyzm koncentruje się głównie na pracy nad sobą, nad stawaniem się „lepszym” człowiekiem;
2. W buddyzmie nie ma bóstwa, które się czci – chociaż w niektórych nurtach buddyzmu Tybetańskiego zostali przejęci bogowie i dakinie z lokalnych wierzeń szamańskich, ale pełnią one raczej charakter symboliczny niż wyznaniowy;
3. Możesz zostać buddystą jednocześnie pozostając praktykującym w swoim głównym wyznaniu. Dotyczy to także mnichów. Poznałem takich, którzy przyjęli święcenia mnisie nadal pozostając w głównym paradygmacie swojej pierwotnej wiary i to nie tylko chrześcijaństwa czy hinduizmu, ale także islamu. Są oni wtedy proszeni, aby nie obnosili się oficjalnie ze swoim pierwotnym wierzeniem. 

Czemu jest religią – bo ma swoje ustalone rytuały, stroje i sposoby nauczania, a co najważniejsze, bo mówi o samorozwoju człowieka, który ma nam zaowocować nie tylko w życiu ziemskim, ale także na planie duchowym, po śmierci tego ulotnego ciała.


Czytałam również, że buddyzm często jest utożsamiany z pewną formą hinduizmu. Co Ty na to?

CP
Jest to podobna kwestia jak między chrześcijaństwem a judaizmem. Judaizm chętnie przypomina, że chrześcijaństwo wywodzi się z ich nauk i wierzeń, za to chrześcijanie raczej nie eksponuje w swoim przekazie tego wątku.

Analogicznie jest z buddyzmem. Budda był wychowany w duchu hinduskich prawd i bogów. Po swoim oświeceniu jego polem nauk były Indie, gdzie hinduizm był podstawową religią. Dlatego w swoich naukach, aby być zrozumiałym, czasami szukał analogi do znanych ludziom pojęć, a te głównie pochodziły z hinduizmu. Budda stawiał na wewnętrzny samorozwój człowieka, dlatego starał się unikać wchodzenia w religijne dysputy oraz bardzo niechętnie wypowiadał się na temat tego, co się dzieje z nami po śmierci.

Ciekawostką jest to, że buddyzm w Indiach aktualnie prawie nie istnieje. Jest głównie praktykowany przez uchodźców z Tybetu. Natomiast buddyzm theravady cieszy się popularnością w najniższych kastach, ponieważ Budda odrzucał kastowość i wartościowanie ludzi ze względu na urodzenie, pochodzenie czy kolor skóry. Przerażające, ale Indie nadal żyją według zasad kastowych. Kastowość jest dziedziczona i nawet jeżeli Twoje dzieci skończą najlepsze zagraniczne szkoły, zdobędą majątek, to i tak nie zostaną zaakceptowane przez „wyższe” kasty. Praktycznie co tydzień prasa pisze o morderstwach na tle kastowym, głównie młodych ludzi, którzy zakochując się popełnili mezalians kastowy – tak wyglądają Indie XXI wieku.


Ciekawi mnie również to, że w buddyzmie nie wierzy się w Boga? W Co lub Kogo zatem wierzy się w tej religii? 

CP
Buddyści wierzą w rozwój wewnętrzny, który jest podwójną inwestycją – mam podnieść jakość życia tutaj na ziemi, jednocześnie zapewniając lepsze perspektywy dla naszej duszy po śmierci naszego ciała fizycznego. Dla Buddy najważniejsza była praca nad sobą. Można by rzec, że był on prekursorem dzisiejszej psychologii.

W buddyzmie nie oddaje się hołdu bóstwom, za wyjątkiem niektórych sekt tybetańskich. Cała uwaga buddysty powinna być skoncentrowania na swoim rozwoju i pomaganiu innym w ich rozwoju, a reszta to intelektualne rozproszenie.


Czarek, religia katolicka kieruje się przykazaniami. A jak to jest w buddyzmie? Na czym opiera się nauka Buddy? Skąd buddyści wiedzą, co jest dobre a co złe?

CP
Buddyści mają także swoje przykazania, tzw. Szlachetna Ośmioelementowa Ścieżka, która w wielu elementach jest zbliżona do chrześcijańskich dziesięciu przykazań. Subiektywne mam odczucie, że buddyści chyba bardziej starają się stosować te zasady w codziennym życiu. Widać to wyraźnie na przykładzie podstawowego dla obu religii przykazania: Nie zabijaj. Mnisi buddyjscy mają tutaj dylemat bardziej na poziomie czy można czy też nie zabić owada, natomiast chrześcijanie mają sporo wyjątków zapisanych małym druczkiem: nie można zabijać, chyba że… w obronie własnej, obronie najbliższych, majątku, granic, religii.

Co składa się na Szlachetną Ośmioelementowa Ścieżkę:

1. Właściwy pogląd – mówiący, że szczęście jest możliwe tylko dzięki właściwemu zachowaniu i odpowiedniej postawie;
2. Właściwe postanowienie – postanowienie, że będziemy starali się czynić dobro i unikać krzywdzenia innych;
3. Właściwa mowa – wstrzymanie się od kłamstw, plotkowania, pomówień, agresywnego języka;
4. Właściwe zachowanie – nieczynienie innym krzywdy, zakaz zabijania, kradzieży, niewłaściwych zachowań seksualnych, ograniczanie pragnień materialnych;
5. Właściwe źródło utrzymania – niepodejmowanie się pracy niosącej krzywdę, głównie związanej z zabijaniem czy handlem: bronią, używkami, alkoholem;
6. Właściwy wysiłek – unikanie działań oraz myślenia, które wpływają negatywnie na nasze stany mentalne i emocjonalne;
7. Właściwa uważność – uważność na to co i jak robimy w naszym codziennym życiu;
8. Właściwa koncentracja – korzystanie z technik prowadzących do wewnętrznego wyciszenia, np. medytacji.

Wydaje się to proste, dopóki człowiek nie zacznie sam tego stosować w codziennym życiu.


Nie ukrywam, że trochę się przygotowywałam do rozmowy z Tobą i trochę poczytałam o buddyzmie. Powiem szczerze, że bardzo mnie zaciekawił temat reinkarnacji. Czy mógłbyś opowiedzieć jak buddyzm podchodzi do tego zagadnienia? Czy reinkarnacja i odrodzenie to jest to samo? 

CP
Buddyzm Theravady (czyli południowa Azja) oraz ZEN nie prowadzi rozważań na temat tego, co dzieje się z nami po śmierci. Jest to interpretacja wprost nauk Buddy, że wszelkie intelektualizowanie o przeszłości i przyszłości rozprasza nas w stawaniu się „lepszym”, bardziej świadomym i uważnym w tutaj i teraz. 

Buddyzm tybetański (czyli ten obok ZEN najbardziej znany w Polsce) nałożył na nauki Buddy trzy elementy: lokalne tybetańskie wierzenia szamańskie, wgląd buddyjskich medytacyjnych mnichów oraz silne naleciałości hinduskie. W wyniku tego powstały opisy nieb do których się idzie, oraz wiele opisów ponadczasowego elementu świadomości (w chrześcijaństwie Dusza), który wraca tutaj na ziemię. Wiara buddyjska, hinduska, ale także wczesnochrześcijańska (np. gnostycy) ma bardzo podobne spojrzenie na cel i konsekwencje reinkarnacji – każde kolejne wcielenie pozwala rozwijać się naszej duszy w celu zbliżania się do Boskości, Absolutu, ale także niesie za sobą uwarunkowania z poprzednich ziemskich wcieleń duszy, w hinduizmie zwanych karmą, a w chrześcijaństwie grzechem pierworodnym.


Czarek, jak już rozmawiamy o buddyzmie jako religii, to ciekawa wydaje się sprawa obrządków religijnych buddystów i miejsc, w którym te obrządki praktykują. Czy buddyści mają swoje świątynie? Czy w buddyzmie jest coś takiego jak msza? Czy jest coś takiego jak modlitwa? Czy medytacje, które chyba najbardziej kojarzą nam się z buddyzmem, mnisi praktykują samodzielnie, w grupach czy też z innymi członkami wspólnoty? Skąd taki ubiór mnichów buddyjskich? Z czego utrzymywane są świątynie i sami mnisi?

CP
Także tutaj występują duże różnice po między buddyzmem theravady, a na przykład buddyzmem tybetańskim. Buddyzm theravady stara się jak najbardziej trzymać pierwotnych nauk i postaw Buddy. Dlatego tradycyjne ubranie mnicha w Tajlandii jest niczym innym jak zwykłymi kawałkami płótna odpowiednio zawiązanymi. W buddyzmie theravady nie pozna się po stroju, czy ktoś jest opatem klasztoru czy osobą świeżo wyświęconą. Każdy ma taki sam strój. Ciekawostką jest to, że na strojach mnichów zawsze można zobaczyć naszyte łaty. Jest to przypomnienie, że Budda nie zwracał uwagi na dobra materialne i sam sobie cerował ubranie. 

Także tradycją jest, że mnisi sami nie gotują i jedzą tylko to, co otrzymają od ludzi. Dlatego o świcie mnisi ruszają do okolicznych wiosek z żebraczymi miskami, aby zjeść to, co otrzymają i to nie później niż do 12:00. Mnisi nie jadają po południu – z jednej strony łatwiej medytuje się z pustym żołądkiem, z drugiej strony jest to element czysto praktyczny – większość mnichów nie ma lodówek, więc po kilku godzinach leżenia, jedzenie takiej żywności jest proszeniem się o kłopoty.

Zasady, zasadami, ale życie wymusza czasami kompromisy. W dużych świątyniach (a w największej w Tajlandii mieszka ponad 2.000 osób) mnisi nie idą z rana żebrać. Jest robiona ekwilibrystyka organizacyjna, która ma pogodzić pragmatyzm z tradycją. Jest przy świątyni świecka osoba, która zarządza pieniędzmi podarowanymi mnichom, zatrudnia kucharzy i zaopatrzeniowców. Gdy przychodzi pora posiłku, to ugotowany posiłek w klasztornej kuchni jest darowany mnichom przez osoby gotujące. Mnisi jadają tylko to, co zostało im podarowane – nic nie kupują, a cześć bardziej ortodoksyjnych mnichów wręcz odmawia posługiwania się pieniędzmi.

To jak wygląda życie mnicha zależne jest od jego wyborów. Może zamieszkać w dużej świątyni, w której praktycznie cały czas jest ruch, zarówno praktykujących jak i turystów. Są lokalne świątynie, gdzie jest tylko jeden mnich. Jest także wielu mnichów, którzy żyją samotnie w lasach, a kontakt ze światem mają tylko, gdy wychodzą na poranną żebraczą misję.

Buddyzm theravady, jak wszystko co ma znamiona zorganizowania, obrósł w rytuały i uwarunkowania, o których niekoniecznie nauczał Budda. Przykładowo w Tajlandii mnisi nie mogą dotykać kobiet, a nawet trzymać jednocześnie z kobietą tej samej rzeczy. 

W buddyzmie nie ma „mszy” czy innych cyklicznych spotkań. Mnisi co najmniej dwa razy dziennie wspólnie medytują – rano i wieczorem – i wtedy mogą do takiej medytacji dołączyć osoby świeckie. Odbywają się czasami buddyjskie ceremonie, ale składają się one przeważnie z dwóch elementów – wspólnego śpiewu nauk Buddy oraz medytacji. Osoba świecka powinna praktykować buddyzm nie poprzez rytuały, ale poprzez właściwe postępowanie opisane w Szlachetnej Ośmioelementowej Ścieżce. Tak mówi teoria, ale wiele osób potrzebuje czegoś namacalnego, więc budują domowe kapliczki, składają przy nich kwiaty oraz palą świece i kadzidełka.


Nasuwa mi się kolejne pytanie związane z buddyzmem jako religią – wszędzie piszę i mówię, że mój brat był mnichem buddyjskim. Dlaczego byłeś, a nie jesteś? Czy coś narozrabiałeś? Jak to jest z tym byciem mnichem? Może jednak zacznijmy od tego, w jaki sposób można mnichem zostać?

CP
W chrześcijaństwie przywykliśmy, że deklaracja bycia księdzem czy zakonnicą jest dożywotnia. Natomiast specyfiką buddyzmu w Tajlandii jest możliwość wielokrotnego przyjęcia święceń mnisich i na dowolnie długi okres. Wręcz tradycją jest zostawanie mnichem w dwóch sytuacjach: jak wchodzi się w wiek dorosły zostaje się mnichem na miesiąc lub dłużej, aby zrozumieć, że istnieje świat poza codzienną gonitwą. Drugą tradycyjną sytuacją, jest śmierć bliskiej osoby. Zostaje się mnichem przeważnie na kilka dni, aby uczcić pamięć zmarłej osoby i pokontemplować przemijalność ziemskich spraw. Nawet jeżeli jest to tylko jeden dzień, to golą głowy, składają mnisią przysięgę i wkładają szaty.


W przypadku osób z zagranicy, zwłaszcza tych które z buddyzmem miały ograniczony kontakt, procedura jest bardziej skomplikowana. Zakładając, że nie znamy tajskiego, ale choć trochę posługujesz się angielskim, to są trzy opcje: 

1. w ramach ścieżki mnichów leśnych – zostaje się na 6-12 miesięcy nowicjuszem i po tym okresie, jeżeli uznają, że nadajesz się na mnicha, to otrzymasz pełne święcenia (tutaj przy naszej właściwej postawie, nawet język angielski nie jest potrzeby – medytacja nie wymaga słów);

2. po wcześniejszym uzgodnieniu mailowym, można przyjechać do PaPae (tam gdzie ja przebywałem – http://www.papaemeditation.org/) i przyjąć święcenia mnisie w ciągu 3-5 dni. Na to rozwiązanie decydują się osoby głównie chcące doświadczać życia mnicha w krótkim okresie, np. tygodnia czy miesiąca. Łatwość procedury jest tutaj zaletą, wadą jest to, że nie ma żadnych dedykowanych nauk uczących, jak być mnichem, więc uczysz się przez absorpcję – podglądając innych, albo też, gdy ktoś ci coś podpowie, przeważnie po tym jak się niewłaściwie zachowałeś;

3. trzecią opcją jest IDOP (https://ordinationthai.org/). Ja przeszedłem tę ścieżkę. Jest to program specjalnie dedykowany dla cudzoziemców, którzy chcą zostać mnichami na krótko lub też bardzo długo. Program ten odbywa się 2 razy w roku – marzec i lipiec. W ramach programu przygotowawczego, zostaniemy w pełni przygotowani do bycia mnichem, a także zostanie pokazane nam, jaką to ma wartość dla naszego duchowego i osobistego rozwoju.

Ciekawostką jest to, że rzadko mnich w Tajlandii deklaruje, że będzie nim do końca życia. Na pytanie jak długo planujemy pozostać przy święceniach, padają dwa rodzaje odpowiedzi: konkretna ilość dni czy tygodni przy krótkich terminach, albo sformułowanie „dzień po dniu”, oznaczające, że nie mamy planów co do konkretnego terminu, a ewentualne dywagacje byłyby tylko rozpraszaczem w praktykowaniu uważności tu i teraz.

Bycie mnichem jest dużym przeżyciem a dla wielu ciężkim wyzwaniem… ale jest tego warte, więc pewnie, gdy COVID odpuści, to znów założę na krócej czy dłużej pomarańczową, mnisią szatę.


I tego Ci życzę. Ale zanim wyjedziesz, w kolejnym odcinku będziemy w końcu szukać podobieństw między logodydaktyką a buddyzmem. Już po tym, co opowiedziałeś, widzę, że głównym podobieństwem jest stawianie na człowieka, na jego rozwój, na stawanie się coraz lepszym człowiekiem. Widzę też bardzo dużo podobieństw między Szlachetną Ośmioelementową Ścieżką, a zasadami, które przekazuje logodydaktyka. Myślę, że tych podobieństw będzie dużo więcej. A wszystkie te elementy, prawidłowo praktykowane, wprowadzane do naszego życie, mogą dać nam szczęście. Ale o tym następnym razem Teraz musimy uzbroić się w cierpliwość.

Dziękuję Ci bardzo. Przedstawiłeś buddyzm naprawdę fajnie i z różnych perspektyw. Teraz już mogę powiedzieć, że wiem co nieco o buddyzmie i do tego z pierwszej ręki.

Zapraszam również do zapoznania się z dwoma poprzednimi odcinkami naszej rozmowy: z częścią 1 oraz częścią 2 .

Natomiast więcej o Czarku, jego doświadczeniach z buddyzmem, z duchowością, z energią, można poczytać na jego stronie na facebooku.




One thought on “Buddyzm a logodydaktyka (cz.3)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *