Co u Ciebie dobrego słychać?

Studiuję. Uczę się, żeby zostać trenerem. Mogę sobie na to pozwolić czasowo i finansowo. Mogę się rozwijać. Mogę oddawać się swojej pasji. Mam wspaniałą rodzinę. Wszyscy jesteśmy zdrowi. Mam piękny, wygodny dom położony na skraju lasu. Codziennie wychodzę na długie spacery do lasu, a jak mam trochę więcej czasu, to mogę pojechać gdzieś dalej, w moje ulubione miejsca. Mam stabilną pracę, zapewniającą mi nie tylko przeżycie, ale po prostu wygodne życie. Otaczają mnie życzliwi ludzie. Jestem bezpieczna… A na pytanie „Co u Ciebie słychać dobrego?” nie potrafię odpowiedzieć. Czuję lekki niepokój, myśli zaczynają krążyć mi niespokojnie po głowie, bo przecież, jest u mnie normalnie, jak co dzień. Ale żeby od razu coś dobrego?

Ostatnio miałam takie zadanie. Miałam wymienić pięć dobrych rzeczy, które spotkały mnie w ciągu ostatnich dni. I co? Lekka panika. Coś tam znalazłam, ale nie było to łatwe. Tak, po pewnym czasie przyszło mi do głowy, że przecież to i tamto fajnego mnie spotkało. Ale nie potrafię odpowiedzieć na takie pytanie tak od ręki, mimo że już od jakiegoś czasu ćwiczę się w pozytywnym myśleniu i pozytywnym widzeniu tego, co mnie otacza.

Dlaczego tak łatwo wymieniłabym rzeczy niezbyt dobre, a wymienienie dobrych rzeczy jest dla mnie wyzwaniem?

Wiem, że jest to związane z procesem ewolucji. Nasz mózg dawno temu musiał być bardzo czujny, żeby wychwycić grożące niebezpieczeństwo, które czyhało z każdej strony. Musiał dostrzegać i szybko reagować. Ale teraz? Przecież z reguły jesteśmy bezpieczni, więc powinniśmy cieszyć się i zauważać każde dobro, które nas spotyka.

Myślę, że powodem mogą być też naleciałości wychowawcze, kulturowe czy środowiskowe. Bo przecież nie należy się chwalić, a mówienie o tym, co nas dobrego spotyka przez wielu z nas uważane jest właśnie za chwalenie się.

Jaki jest sposób na zauważania dobra wokół siebie, na czucie wdzięczności za to co mamy i co nas spotyka? Oczywiście ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć… Ćwiczyć cały czas, aż widzenie dobra stanie się dla nas nawykiem. Nie zniechęcać się, że jeszcze nam nie idzie tak, jak byśmy chcieli. Tylko dalej ćwiczyć.

Pamiętajmy jednak o jednym, że nie chodzi tu o wielkie rzeczy, ale również o małe, codzienne sprawy.

Jest kilka sposobów na wypracowanie uważności na dobro:

– założenie dzienniczka dobrych rzeczy i wdzięczności za to, co nas spotyka i wpisywanie do niego codziennie wieczorem kilku takich rzeczy,
– przygotowanie słoika dobrych rzeczy i wdzięczności, do którego codziennie wrzucamy karteczkę z wypisanym dobrym wydarzeniem czy z wdzięcznością,
– budzenie się rano z powitaniem „Dzień dobry, bo…” i znalezienie kilku fajnych spraw, które sprawią, że nasz dzień będzie dobry (takie ustawianie sobie dnia na taki, jaki chcemy, żeby był)
– ćwiczenie się w codziennym cieszeniu się szczęściem innych, zachęcanie innych do mówienia o tym, co spowoduje, że my też nabierzemy odwagi do dzielenia się swoją radością,
– nie zbywanie pytania „Co u Ciebie słychać?” zdawkową odpowiedzią „A nic… Wszystko dobrze… Stara bida…”, tylko wysilenie się i opowiedzenie, co faktycznie u nas słychać.

A co u mnie dobrego słychać? Mimo trudnych czasów w jakich przyszło nam żyć, mimo tragedii jaka spotyka naszych sąsiadów, mimo niepewności, mimo bólu serca, mimo nierealności całej sytuacji – jest u mnie dobrze. Ja i moi najbliżsi jesteśmy zdrowi i bezpieczni. Wokół są wspaniali ludzie, ludzie dobrego serca, którzy czują, którzy współczują, którzy działają. Nasz rząd i pogranicznicy z otwartością i bez zbędnych problemów przyjmują uchodźców. Cały świat zareagował, żeby pomóc, żeby uniknąć rozprzestrzeniania się zła. Ludzie, którzy deklarują pomoc i realnie tej pomocy udzielają. Niesamowita solidarność, która daje gwarancję, że jak będzie działo się coś niedobrego, że w obliczu tragedii, nie zostaniemy sami.

Właśnie to u mnie dobrego słychać. Jak widzę dobro wokół siebie, to u mnie też jest dobrze.

A u Ciebie? Co u Ciebie dobrego słychać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *