Płynąć na fali dobrej energii

„A dziś na basenie rekord, 80 basenów w 35:43” – takiego sms-a dostałam od mojego syna Macieja. „I jakie to ma znaczenie?” ktoś mógłby powiedzieć. Dla nas, a zwłaszcza dla Maćka, ma. I to ogromne. Maciej bardzo dużo pływa. W zasadzie codziennie. Ten dystans zazwyczaj przepływał w około 38 minut. Rekord, o którym do mnie napisał, osiągnął w dniu, kiedy dowiedział się, że firma, w której odbywa staż, chce go zatrudnić i to na warunkach, o jakich nawet nie śmiał marzyć. Niesamowita radość. W jego organizmie nastąpił wybuch chyba wszystkich możliwych hormonów, które tę radość wywołują, dodają energii, nadziei, popychają do działania. Jedna, jak bardzo pozytywna informacja, która można powiedzieć, przypieczętowała jego jedno z marzeń, spowodowała, że uwolniły się w nim blokady, a organizm aż krzyczał „Zobacz, możesz więcej, możesz lepiej, dasz radę!”

Gdy tak z moim mężem rozmawialiśmy o fenomenie naszego organizmu, o blokadach jakie w nas są i oczywiście o mocy pozytywnej energii, Marek opowiedział mi swoje przeżycia, które bardzo  to wszystko potwierdzają.

Otóż mamy od lat z Markiem wielkie marzenie, które nie tak dawno miało częściowo dojść do skutku. Gdy już było tuż, tuż przed podjęciem decyzji, rozpierała nas również niesamowita radość. I w tym dniu Marek, który również pływa, poszedł na basen. Opowiadał mi, że nawet nie wiedział, kiedy przepłynął swój dystans. Miał wrażenie, że woda i jego ciało nie stawia żadnych oporów. Radość z pływania była wielka. I oczywiście czas – dużo niższy niż zazwyczaj. 

I co się stało. Kilka dni później, ze względu na dodatkowe okoliczności, o których wcześniej nie wiedzieliśmy, zrezygnowaliśmy z naszych planów. Z tych najbliższych planów, ale nie z marzenia. Marek jak zwykle poszedł na basen, ale tym razem miał wrażenie, że nie przepłynie swojego dystansu. Opowiadał, że w głowie kołatała mu jedna myśl „Co ty tutaj robisz?”. Organizm też to czuł – ręce i nogi miał jak z ołowiu. A woda? Żadnej sprzyjającej fali. Marek przepłynął tyle co zawsze, ale w czasie o wiele dłuższym.

Niesamowite jak nasza energia, to co nas spotyka, to co kołacze nam się w głowie, wpływa na jakość naszego życia. Na to, czy idziemy do przodu, spełniamy nasze marzenia, czy i jak wypełniamy nasze codzienne obowiązki.

A teraz, proszę, zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy. Czy chce nam się podejmować jakieś nowe wyzwania, czy chce nam się realizować nasze plany, albo w ogóle marzyć, gdy jesteśmy w nie najlepszym nastroju? Czy mamy energię do wykonywania codziennych zadań, do nawiązywania nowych relacji czy dbania o te, które już mamy, gdy nasze życie nie wygląda tak, jak byśmy chcieli, żeby wyglądało? Czy mamy siłę i czy chce nam się płynąć pod prąd? Nie. Nie che nam się. Możliwe, że ktoś powie „Ja mimo wszystko działam”. Tak. Pewnie działasz. Ale trzeba mieć na uwadze to, jak wiele rzeczy wykonujemy siłą naszej woli, podpieramy się naszą obowiązkowością i odpowiedzialnością. Ale na ile nam tej siły woli wystarczy? Na ile brak motywacji wewnętrznej, która sprawia, że działanie wynika z samej przyjemności działania, pozwoli nam dobrze funkcjonować w życiu?

Marek i Maciej płynęli na fali dobrej energii, bo, można powiedzieć, otrzymali dary nadzwyczajne. Wiadomo, nie co dzień spotykają nas wymarzone sytuacje. Każdy odczuwałby, przynajmniej przez moment, wielkie szczęście, gdyby wygrał w totka. Ale komu to się zdarza? Jak często? A chodzi o to, żeby to życie codzienne, to co nas zazwyczaj spotyka, dawało nam dobrą energię. 

Nic jednak samo się nie zrobi. Czasami, nawet jak jest piękna pogoda i świeci słońce, czyli zrobiło się samo, my jesteśmy niezadowoleni. To od nas zależy, czy będziemy mieli w sobie radość, czy będziemy doładowywali się codziennie dobrą energią. Nie możemy czekać, aż los obdarzy nas jakimiś nadzwyczajnymi darami.

Każdy zna siebie, a jak nie zna, to dobrze byłoby, żeby siebie poobserwował i zauważył to, co daje mu radość, dobrą energię, motywuje do działania. I w momencie, gdy czujemy, że coś z nami jest nie tak, że nam się po prostu wiele rzeczy nie chce robić, że mało co nas cieszy, że wydaje nam się, że już nic ciekawego w życiu nas nie spotka, wtedy sięgamy po taką naszą „osobistą listę pierwszej pomocy” i działamy. Może motywujący film, a może komedia, może spacer w lesie, a może skakanie na skakance, a może zabawa z naszym zwierzakiem, a może pyszny kawałek ciasta w miłym towarzystwie, a może telefon do przyjaciela, a może ciepła, pachnąca kąpiel, a może… Każdy z nas wybiera, to co jemu pomaga najbardziej.

A co mi pomaga? Jaka jest moja „osobista lista pierwszej pomocy”? Na pewno praktykowanie wdzięczności, docenianie dobra i piękna, które mnie otacza, docenianie tego, co mam, docenianie małych, codziennych radości. Poza tym każdy kontakt z naturą – wyjazd w góry, nad jezioro, czy pójście do pobliskiego lasu. I właśnie te spacery to moja najważniejsza deska ratunkowa – spacery w lesie i wspierające rozmowy, jakie  wówczas prowadzimy z moim mężem budują mnie na nowo. Oczywiście pyszne słodkości i w ogóle pyszne jedzenie, ale równocześnie takie, które mi służy. Ponadto spokój wewnętrzny i dobrą energię zapewnia mi porządek w domu, piękne kwiaty na stole, brak zaległości w moich obowiązkach, wykonywanie ich sumiennie. A także filmy, które lubię, programy z gatunku biologiczno-psychologicznych, książki, podcasty…

Zobaczcie, to wszystko o czym pisałam, to nie są wielkie rzeczy. To wszystko mamy pod ręką. Ważne jest jednak, żeby było to dopasowane do nas, nam pomagało, a nie było pomysłem kogoś innego. I oczywiście trzeba to po prostu wykorzystywać to na co dzień. 

Pamiętajmy jednak o jeszcze jednej sprawie, bardzo ważnej. Samo dbanie o nasze dobre źródła energii nie pomoże nam, jeśli nie będziemy unikać tego, co nam tę energię odbiera. Na przykład narzekanie, otaczanie się nieodpowiednimi ludźmi, zbyt dużo negatywnych informacji, brak ruchu, niezdrowe jedzenie, nieodpowiednie filmy, książki…

Zauważyliście – to co nam dodaje siły, radości, szczęścia, gdy jest nieodpowiednio dobrane, może wywołać odwrotny efekt. Bądźmy więc czujni, wybierajmy odpowiednio i cieszmy się naszym codziennym życiem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *