– Byliśmy na grzybach. Ale tam były prawdziwki! Takie jak zbieraliśmy kiedyś. A jeden to z kilogram ważył.
– A Jasiu mówił, że tam, w jagodnikach, to dopiero wielkie rosną.
– A jaki pyszny jest sos z maślaków.
– A rydze? To nasze tegoroczne odkrycie. Ale pyszne. Jakie chrupiące.
– A jaka rewelacyjna zupa z prawdziwków.
– A te kanie, które obsmażyliśmy. Ale były pyszne. I do tego pomidory ze śmietaną i świeżutki chleb.
– A pamiętacie ten rok, kiedy potykaliśmy się o grzyby. Ile ich wtedy było!
– A Bartek, ten to od dziecka był cięty na grzyby.
Tak mniej więcej rozmawialiśmy sobie z Marka rodzicami o tegorocznych grzybach. I oczywiście, to była jedna z wielu tego typu dyskusji, które prowadziliśmy w ramach sezonu grzybowego.
I całe szczęście, że są grzyby!
Podczas tej naszej rozmowy, przez chwilę zamilkłam. Olśniło mnie. Grzyby uratowały nas od dyskusji o inflacji, cenach prądu, opału i tak w ogóle „co to będzie???”. Grzyby okazały się antidotum na frustrację, niepokój, zniechęcenie. Oderwały nas od myślenia o tym, na co tak naprawdę nie mamy zbytniego wpływu, a co od jakiegoś czasu zaprząta nasze głowy i rozmowy.
Poszłam ze swoimi myślami o krok dalej. Co tak naprawdę dają nam grzyby? Okazało się, że można wyliczać naprawdę dużo.
Otóż grzyby „wyciągają” nas z domu, a to oznacza wprowadzenie trochę ruchu w naszym życiu. A ruch, wiadomo, wywołuje wydzielanie endorfin, czyli tak zwanego hormonu szczęścia. Idziemy na spacer i to gdzie? Do lasu. A las to kontakt z naturą. A natura to pokaz cudów, przepiękne widoki, kolory, cisza, ukojenie skołatanych nerwów, ukojenie dla rozbieganego wzroku, oderwanie się od cywilizacyjnych bodźców. Poza tym las to skupisko naturalnych olejków eterycznych, które wzmacniają nasz organizm. Wdychamy więc, napełniamy płuca świeżym, zdrowym powietrzem i stajemy się silniejsi.
I oczywiście nasz bohater sezonu – grzyb. Nie dość, że pełni ważną funkcję w ekosystemie, to jest przysmakiem zarówno ludzi jak i zwierząt. A do tego na grzybobraniu automatycznie zaczynamy ćwiczyć naszą uważność. Cały czas skupieni jesteśmy na wypatrywaniu grzybów, żeby znaleźć te najbardziej szlachetne, ale równocześnie najzdrowsze, najładniejsze, jak największe, no i oczywiście jak najwięcej. Jaki to jest odpoczynek dla naszej głowy. Skupić się maksymalnie na jednym zadaniu – to jest to! Gdy w naszych codziennych warunkach staramy się nie myśleć, żeby odpoczęła nam głowa, to jak na złość, przychodzi do nas mnóstwo myśli. Na grzybobraniu natomiast jest tak, że jeśli nawet te nasze myśli, jak to myśli, przyjdą do nas, to widok kolejnego wypatrzonego grzyba natychmiast je usuwa z naszej głowy. I właśnie o to chodzi.
Grzyby pokazują nam też, że wszystko co jest na świecie pełni jakąś funkcję, ma jakieś zadanie do spełnienia. Nic i nikt nie jest zbędny w naszym życiu. Bo na przykład taki muchomor. Pierwsza myśl o jego wartości – bezwartościowy. A jednak nie. Nie dość, że stanowi pożywienie dla niektórych zwierząt, to jeszcze jaki nadaje urok i koloryt naszym lasom. Jak widzi się takiego pięknego muchomora, na białej nóżce, z czerwonym kapeluszem i to jeszcze w białe kropki, to od razu oczy nam zaczynają błyszcześ, a usta aż rwą się do uśmiechu. I te wspomnienia… Przecież muchomor, to pierwszy grzyb, którego uczyliśmy się rysować w przedszkolu, a podczas przedszkolnych przedstawień na głowach jakże często gościły kapelusze w kształcie właśnie muchorzastych kapeluszy. No i te piosenki i wierszyki o grzybach… Ach, co za czasy…
Ktoś może powie „co ona tak pisze o tych grzybach?”. A tak, pisze, bo ma zadanie do spełnienia. Chcę uzmysłowić nam wszystkim, że wciągające nas zajęcie, naprawdę jest antidotum na nieraz występujące w naszym życiu nie najłatwiejsze chwile. Pozwala ono maksymalnie skupić się na zadaniu, odciąga nas od nieprzychylnych myśli, odrywa nas od codziennych trosk, których każdy z nas doświadcza. Ważne więc jest żebyśmy zadbali o dobre dla nas zajęcia, które będą stanowić naszą odskocznię od codzienności. Piszę „dobre dla nas”, bo przecież każdy lubi co innego – jeden grzyby, inny ryby, jeszcze inny majsterkowanie, szycie czy inne robótki ręczne, ktoś uwielbia malować, inny lepić garnki z gliny, a jeszcze inny siedzieć w ukryciu i obserwować ptaki. Ilu nas jest, tyle może być pomysłów na zadbanie o siebie, o swoje zdrowie psychiczne, o swoje spełnione, szczęśliwe życie.
A las? Las polecam zawsze! O każdej porze dnia, o każdej porze roku, na wszystkie nasze radości i zmartwienia.
To co? Idziemy na grzyby? A może na ryby? A może bierzemy druty i robimy przepiękny, kolorowy szalik na zimę? Proszę, wybierajcie, co tylko chcecie…






