Kasię poznałam na warsztatach w Tenczynie. Filigranowa, pełna energii dziewczyna, o wielkich oczach i pięknych, gęstych blond włosach. Jednak to nie uroda tak bardzo przyciągała wzrok w kierunku Kasi, tylko uśmiech, który nie schodził z jej twarzy. No i jeszcze te paznokcie… Kasia miała „zrobione” paznokcie. Delikatny francuski manicure z wzorkiem jakby płatków śniegu na co którymś paznokciu.
Zapytacie, co dziwnego jest, że kobieta ma zadbane dłonie? Dla mnie było to wielkie zaskoczenie, bo … Kasia ma dwanaścioro dzieci. Już słyszę, to „aha” wydobywające się z ust kobiet. Kobiety wiedzą, o co chodzi. Lakier na paznokciach, choćby nie wiadomo jaki był trwały, przy takiej gromadce pociech, to naprawdę jest coś.
Tak, Kasia ma dwanaścioro dzieci – troje z nich to jej dzieci rodzone, a dziewięcioro pokochała i przyjęła pod swoje opiekuńcze skrzydła. Żebyście mogli ją usłyszeć. Jak ona opowiada o dzieciach, o mężu. Jak opowiada, z uśmiechem na twarzy o tym, jak radzą sobie w życiu.
Mąż Kasi jest męskim odzwierciedleniem ”kobiety pracującej”. Pamiętacie serial „Czterdziestolatek” z Ireną Kwiatkowską, jako „kobietą, która żadnej pracy się nie boi”? Tak też jest i z Grzesiem, mężem Kasi. Tylko w serialu miałam wrażenie, że bohaterka więcej opowiada niż robi, tak tutaj jest to faktyczna praca, zdobywanie kolejnych umiejętności, uprawnień, żeby nie tylko zarobić, bo to wiadomo jest bardzo ważne, ale żeby być jak najbardziej samowystarczalnym. Grzesiu zawodowo jest instalatorem gazów medycznych, elektrykiem, hydraulikiem, a dodatkowo, prywatnie, budowlańcem, stolarzem, dekarzem, … Pewnie długo by wymieniać. Poza tym Grzesiu jest mistrzem w wyłapywaniu promocji i robieniu zakupów, a co najważniejsze, jest świetnym tatą i kochającym, wspierającym mężem.
Kasia jest osobą głęboko wierzącą. Wiara nadaje sens jej życiu, wyznacza kierunek. Wiara sprawia, że życie Kasi jest spełnione i mimo codziennych wyzwań, wypełnione radością i zaufaniem, że będzie tak, jak powinno być. Kasia, żyjąc w zgodzie ze swoimi wartościami, znajduje codziennie czas na zatrzymanie się, na modlitwę, na pójście do kościoła, na wypełnienie obowiązków związanych z przynależnością do Wspólnoty Uczennic Krzyża. I nie ma wymówki „nie mam czasu”, „mam tyle na głowie”. Kasia wie, że czas jest bardzo cenny i przeznacza go tylko na sprawy wartościowe.
A taką wartościową sprawą jest na pewno czas, jaki rodzina może sobie zaoferować. Obowiązki obowiązkami, ale wspólny czas, to coś bardzo ważnego. Kasia opowiadała, jak rodzinnie oglądają filmy czy bajki. Najpierw jest przygotowywanie popcornu. Potem wszyscy zasiadają przed ekranem i gdy tylko Kasia próbuje się wymknąć, bo wiadomo, czeka na nią na przykład prasowanie, to dzieciaki zaczynaja masować jej stopy. I co? I mama nie ma wyjścia. Dosłownie.
Dzieci z jednej strony chcą spędzić wspólnie czas, ale też wiedzą, że rodzicom po prostu należy się odpoczynek. To rodzice nauczyli ich szacunku do drugiego człowieka, do jego potrzeb.
Kasia, mimo życia pełnego wyzwań, nie zatraciła w nim siebie. Wie, że będzie dobrą mamą i żoną, jeśli zadba o siebie, o swoje potrzeby. Wspiera ją w tym Grzesiu. Gdy nadchodzi czas Kasi, Grzesiu przejmuje opiekę nad dziećmi, a Kasia wypoczywa, chociażby wyjeżdżając na rekolekcje czy warsztaty. I oczywiście, Kasia nie pozostaje Grzesiowi dłużna. Gdy on ma potrzebę wyjazdu do lasu pod namiot, wówczas Kasia przejmuje rodzinne stery.
Kasia z mężem bardzo się wspierają. Bez tego, ani dobra organizacja życia, ani umiejętność szybkiego podejmowania decyzji, o której opowiadała Kasia, ani tysiące innych umiejętności, nie sprawiłyby, żeby życie tej rodziny było pełen miłości i radości.
Poznanie Kasi jest dla mnie czymś naprawdę dobrym i wartościowym. Kasia jest dla mnie pięknym wzorem życia w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami. Życia w rodzinie, życia pełnego wyzwań, ale bez utraty siebie.
Kasia sprawia, że aż chce się chcieć. Nie marudzić, nie narzekać, nie mówić „nie mam czasu”, bo przecież każdy z nas ma tyle samo czasu. Czas dla każdego z nas tak samo płynie, tylko sztuką jest wybierać dobrze, przeznaczać go na to, co dla nas ma faktyczną wartość.
Miałam szczęście, że na mojej drodze pojawiła się Kasia. Sprawiła ona, że na wiele spraw w życiu spojrzałam inaczej.
Spotkanie Kasi skłoniło mnie do refleksji, jak ważne jest dla naszego życia pojawienie się na naszej drodze wartościowych ludzi. Ludzi, którzy mogą być dla nas wzorem, którzy nas inspirują czy motywują do działania. Ludzi, od których możemy czerpać dobrą energię i dzięki którym tę energię przekazujemy dalej.
A jak jest u Ciebie? Czy na Twojej drodze pojawiła się jakaś Kasia? A może Ty dla kogoś jesteś Kasią i sprawiasz, że czyjeś życie nabiera barw, że ktoś przy Tobie czuje się szczęśliwy?
Dbajmy więc o to, żeby być wartościowymi ludźmi, żebyśmy mogli być pięknym wzorem dla innych.
PS. Kasia właśnie mi napisała, że już pierwszą partię pierników z dziećmi przygotowała i dom już świątecznie ma częściowo przystrojony.
Tak wspaniała osoba robi wiele dobrego dla świata, dla swoich dzieci i dla innych ludzi. I odpowiadając na zadane w teksie pytanie, tak, też mam taką Kasię, tak się składa, że też ma na imię Kasia, ma ośmioro dzieci, wspaniały uśmiech, nigdy nie narzeka, a to co zawsze zwraca moją uwagę to świeże kwiaty w domu, zawsze. Kasia jest niesamowita, podziwiam ją i cenię.
Jak ja lubię takie historie, które potwierdzają ilu wspaniałych ludzi jest pośród nas. Czasami to aż mam wyrzuty sumienia, gdy narzekam, wyszukuję problemy, czy gdy zbyt często mi się nie chce. Dziękuję, że podzieliłaś się „swoją” Kasią.
Piękna historia. Pełna podziwu i wartości rodzina i jak się okazuje pomagająca innym poprzez fascynację i inspirację! Życzę Wszystkim wielu Kaś i wiele Radości !
Aniu, historia piękna i najważniejsze nie z filmu, tylko prawdziwa. Jakie to jest dziwne, że im więcej ktoś ma obowiązków, wyzwań dnia codziennego, tym bardziej potrafi zaangażować się w swoje życie i w pomoc innym. Dziękuję Ci bardzo.