Dlaczego pojawiliśmy się na świecie? Po co się na nim pojawiliśmy? Żyjąc z dnia na dzień, nie zatrzymując się, rzadko kiedy zadajemy sobie takie pytania. Najczęściej, gdy czegoś nam w życiu brakuje, coś nam nie pasuje, zaczynamy zastanawiać się jaki sens ma nasze życie. Zdarza się też, że ktoś lub jakieś zdarzenie zapalą w nas tę iskierkę zainteresowania naszym istnieniem.
Od dawna byłam świadoma, że człowiek bezsprzecznie jest cudem. Wielokrotnie o tym czytałam, słyszałam. Ogromne wrażenie pozostawił we mnie list Boga do człowieka z książki Oga Mandino „Jesteś cudem”. W piękny sposób Bóg przekonuje człowieka, że naprawdę jest cudem. Daje mu na to wszelkie dowody, które powinny go w tym przekonaniu ugruntować. Niejednokrotnie słuchałam też listu Boga do człowieka w wykonaniu Iwony Majewskiej-Opiełki, stanowiącego transformację oryginalnego listu. Wiedziałam też, że człowiek powinien szukać sensu swojego życia, żeby to życie przeżyć w pełni.
I tak słyszałam, czytałam, wiedziałam, ale jakoś to przechodziło przeze mnie i nie powodowało zbyt długiej i głebokiej refleksji. Po prostu tak jest i już.
Ale widocznie na każdego przychodzi inna pora. Do każdego co innego przemawia. Tak też było ze mną.
Pod koniec listopada uczestniczyłam z moim mężem w warsztatach zatytułowanych „Od narzekania do radości życia.” Było to dla nas o tyle nietypowe wydarzenie, że pierwszy raz uczestniczyliśmy w warsztatach, które prowadziły osoby duchowne – brat Piotr Kwiatek, zakonnik Krakowskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, doktor psychologii, specjalizujący się w psychologii pozytywnej oraz siostra Apostolinka Anna Maria Pudełko, psychopedagog powołania. Siostra Anna Maria podczas swojego wykładu powiedziała mniej więcej coś takiego: każdy człowiek jest wyjątkowy, każdy jest ważny, każdy jest darem Boga, Bogu zależało, żebyś to właśnie Ty znalazł się na tym świecie…
Po słowach siostry Anny Marii przez moją głowę, w jednym momencie, przelało się tysiące myśli : faktycznie, to nie jest przypadek, że jestem na tym świecie, Ktoś tak pokierował zdarzeniami, losem, żebym mogła przyjść na świat. Moje życie naprawdę ma znaczenie. Muszę je cenić, muszę znaleźć powód, dla którego to właśnie ja się urodziłam…
Naprawdę, takiego olśnienia jeszcze nie miałam. Pewnie dlatego tak mnie to poruszyło, bo to daje nam podstawy naszego istnienia. Daje nam z jednej strony odpowiedź, dlaczego zostaliśmy powołani do życia. A z drugiej strony nakłania nas do refleksji i poszukiwania odpowiedzi na pytanie „Po co żyjemy? Po co przyszliśmy na ten świat? Jaki cel miało powołanie nas do życia na ziemi?”.
Tamtem moment wyznaczył kierunek mojego myślenia. Bo przecież najpierw, kiedyś, gdzieś musieli urodzić się nasi rodzice (już nie mówię o wszystkich poprzednich pokoleniach, które przeszły tę samą drogę). Ale dobrze, urodzili się nasi rodzice. Potem „jakieś zrządzenie losu” sprawiło, że z prawie ośmiu miliardów ludzi, tych dwoje się spotkało. Ba, oni nie tylko się spotkali. Oni się sobą zainteresowali. Potem zakiełkowała w nich miłość, czy choćby namiętność. Potem, wiadomo, naturalną konsekwencją miłości i namiętności jest piękne, intymne zbliżenie. I tych pięknych aktów miłości jest zazwyczaj wiele, aż podczas któregoś z nich z kilkuset miliona plemników i kilkunastu jajeczek dobrała się para, która dała początek naszemu życiu.
Po prostu cud. Jesteśmy cudem. Jesteśmy przepięknym darem Boga (Stwórcy, Źródła, Wyższej Mocy,…). To On nas sobie wymyślił, upatrzył. To On widział w nas ogromny potencjał, wierzył w nasze możliwości. To On sprawił, że jesteśmy wyjątkowi, niepowtarzalni. To On sprowadził nas na ten świat, bo mamy ważną misję do spełnienia. Sprowadził nas po coś. Ale po co?
I teraz zaczyna się nasze zadanie.
Żeby nasze życie było piękne, spełnione, żebyśmy wnieśli swój wkład w życie innych, w życie na Ziemi, czy w ogóle we Wszechświecie, warto znaleźć odpowiedź na pytania: „Po co tu jesteśmy?”, „Jaki jest nasz potencjał?”, „Jakie mamy talenty?”, „Co dobrego możemy zrobić, żeby nasze życie było lepsze?”, „Co możemy zrobić dla innych?”, „Co możemy zrobić dla Ziemi?”, „Co możemy zrobić dla Świata?”. Takich i podobnych pytań jest wiele. I nie wystarczy zadać je sobie raz czy dwa. Trzeba je zadawać sobie co pewien czas, żeby znaleźć najlepszą odpowiedź. I zacząć działać. I nie chodzi tu o jakieś spektakularne czyny. Nie może nas ograniczać przekonanie, że nasze działania powinny być wielkie. Nie. Wystarczą małe gesty, uczynki, pozytywne słowa, dobre decyzje. Wystarczy, że będziemy wykorzystywali talenty czy umiejętności, które mamy. Wystarczy, że będziemy czynili dobro, że będziemy kierować się miłością i uważnością na innych. To naprawdę wystarczy. Wówczas nie tylko nasze życie będzie piękniejsze. Piękniejsze będzie życie innych i piękniejszy będzie świat.
Pamiętaj i nigdy o tym nie zapomnij, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej – JESTEŚ CUDEM! JESTEŚ DAREM! JESTEŚ WAŻNY! JESTEŚ WYJĄTKOWY!