Mój wnuczek Juluś ma cztery miesiące. Codziennie nas zachwyca nowymi umiejętnościami. Otoczony wielką miłością, zdrowy, odpowiednio zaopiekowany, pięknie się rozwija. Jego rozwój, można powiedzieć, przychodzi samoistnie. Z dnia na dzień zauważamy nie tylko nowe umiejętności, które nabywa, czy zmiany fizyczne. Juluś codziennie jest bardziej wyrazistą postacią. Coraz łatwiej można z nim nawiązać kontakt, a on bez trudu wyraża swoje emocje.
Mimo, że wydaje się, że rozwój takiego maluszka jest naturalny, to nie mogę powiedzieć, że przychodzi on bardzo łatwo. Nie, tak nie jest. Juluś wkłada naprawdę duży wysiłek i ogromne zaangażowanie, żeby nauczyć się czegoś nowego. Jak nauczył się przewracać z plecków na brzuszek, to teraz robi to przy każdej okazji. A jaki to dla niego wysiłek – przewrócić się i utrzymywać w górze sztywno główkę. Tak ją trzyma, trzyma, wyciąga szyjkę coraz mocniej, sapie, aż w końcu zmęczony kładzie główkę na łóżku. Z kolei naśladując swoją mamę nauczył się mówić AAAAA. No dobrze, na razie jest to bardziej skrzeczenie niż mówienie, ale to dopiero jego początki. W każdym razie, jak już pojął, o co chodzi, to śpiewał to swoje AAAAA przez cały dzień. Z przerwami na złapanie powietrza, bo przy tych ćwiczeniach Juluś dostawał zadyszki. A jak mój Niuniuś jedzie w wózku i widzi nad głową liście na drzewach, to nic innego go nie ciekawi, nic go nie może od tego widoku oderwać. Jest w pełni zaangażowany w obserwację, w „rozmowę” z listkami i wyrażanie zachwytu nad tym, co widzi. Po prostu wzorowe tu i teraz.
Normalne jest, że malutkie dzieci się rozwijają. Do ich rozwoju potrzebne jest oczywiście zdrowie, miłość, odpowiednie zadbanie i regularna stymulacja. Jak to wszystko będzie spełnione, to taki maluszek, od całkowicie zależnej małej istotki, staje się niezależnym, samodzielnym człowiekiem.
A jak to jest z nami? Czy my, dorośli, już samodzielni, nadal się rozwijamy? Czy, jeśli założymy, że nadal się rozwijamy, to też przychodzi to nam samo z siebie, czy musimy się o ten nasz rozwój jakoś postarać? Czy, skoro już jesteśmy dorośli, rozwój jest nam w ogóle potrzebny?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest twierdząca.
Jest takie powiedzenie: „Jak się nie rozwijasz, to się zwijasz.” Zdanie to sugeruje, że w ogóle jest taka możliwość, że się nie rozwijamy. Czy to jest jednak prawda? Według mnie nie. Bo chociażby przyjrzyjmy się, jak zmienia się świat z dnia na dzień, jak zmienia się technologia. I my, ludzie już samodzielni, radzący sobie w codziennym życiu, żeby nadążyć za zmieniającym się światem, żeby wygodnie żyć, potrzebujemy się uczyć, potrzebujemy się rozwijać. I w miarę naszych potrzeb, nabywamy nowych umiejętności.
Ale to jest jeden rodzaj rozwoju. Można powiedzieć, że trochę wymuszony przez zmieniające się warunki życia. Ale bezsprzecznie jest to rozwój.
Mamy też inny rodzaj rozwoju – samorozwój. Czyli taki rozwój, do którego podchodzimy świadomie, sami decydujemy, w którym kierunku chcemy się rozwijać, jakie cechy charakteru chcemy wzmocnić, jakie umiejętności chcemy zdobyć. W samorozwoju dążymy do tego, żeby stać się pięknie ukształtowanym, dojrzałym, mądrym życiowo człowiekiem i móc oferować światu to, co w nas najlepsze.
Ja też chcę dojrzeć! Chcę korzystać z wszystkiego najlepszego, co mi oferuje świat i móc mu odwdzięczyć się tym samym. Chcę żyć świadomie, na własnych zasadach, pełnią życia. Chcę się zmieniać, zauważać różnice, jakie we mnie zachodzą. Chcę cieszyć się nimi. Chcę zmieniać się w swoim tempie, ucząc się słuchać podpowiedzi serca i intuicji. Wiem, że nie będę idealna, bo ideałów po postu nie ma. Wiem, że nie jest to łatwe, że wymaga zaangażowania, praktykowania, systematyczności, czy nawet dyscypliny. Wiem o tym wszystkim, ale chcę wzrastać. Chcę się uczyć. Chcę być jak Juluś. Chcę powtórzyć to, co sama zrobiłam będąc maluszkiem. Chcę się nadal rozwijać. Chcę rozwijać się cały czas.
Czyż nie jest piękne, że tę naukę i ten kierunek wybrałam sobie sama. Nikt mi nie powiedział, że muszę, że tak trzeba, że tak wypada. Wybrałam ją, bo wiem, że naprawdę warto. Warto stać się świadomym, dojrzałym człowiekiem.