Raj na ziemi

„Pewien człowiek gorąco pragnął pójść do nieba. Kiedy zmarł i tam się znalazł, anioł wziął go za rękę i pokazał mu piękne widoki – majestatyczne góry, śliczne kwiaty, wspaniałe zachody słońca, dzieci bawiące się na ulicach. Człowiek zawołał: Czyż niebo nie jest wspaniałe? Anioł powstrzymał go mówiąc: To nie jest niebo, to jest świat, w którym żyłeś, a którego nigdy nie widziałeś.” (P.J.Wharton, „Opowiadania i przypowieści dla katechetów i nauczycieli”) 

A ja? Czy ja widzę świat, w którym żyję? Jeśli nawet widzę, to jak go odbieram? Czy traktuję to, co mam, to, co mnie otacza jako dar, czy jako coś, co mi się bezdyskusyjnie należy? Czy potrafię się zatrzymać i docenić to, co znajduje się na mojej drodze?

W chwili, gdy piszę ten teks, jest piękny wczesnoletni dzień. Siedzę pod brzózką w swoim ogrodzie. Słońce pięknie świeci, nie za mocno, ani za słabo. Idealnie, żeby było mi przyjemnie i komfortowo. Brzózka szumi, ptaki śpiewają. Gdzie nie spojrzę widzę piękne kwiaty: róże, begonie, lawendę. Jest i petunia i pelargonia. W doniczkach pięknie żółci się sanvitalia. Są jeszcze bratki. Hortensje zaczynają kwitnąć. Niedaleko nich przekwitnięte już rododendrony i azalie. Zewsząd unoszą się piękne zapachy. Koło ucha przelatuje mi pszczoła. Nad kwiatami lekko unoszą się motyle. Ściągam buty. Pod stopami czuję trawę, czuję chłód ziemi. Podnoszę głowę. Mój wzrok pada na nasz dom. Dopieszczony, ukochany, wymarzony. Dom, w którego budowę i urządzanie nie tylko włożyliśmy mnóstwo pracy, ale i serca. W domu Marek włączył telewizor. Zadowolony ogląda transmisję meczu żużlowego. Jest spokój. Jest sielankowa niedziela.

Czy to wszystko mi się należało? Czy jest to oczywista oczywistość mojego życia? A może to jest dar, za który powinnam być niezmiernie wdzięczna?

Ale dlaczego miałabym być wdzięczna? Faktycznie, przyroda może nie jest moją zasługą, ale jest dostępna dla wszystkich. A żeby mieć przyrodę w ogródku, trzeba o niego bardzo dbać. A dom, telewizor, wolny czas? Przecież na to wszystko pracowałam. Żeby nie powiedzieć „ciężko pracowałam.” 

Naprawdę? Czy też tak sądzisz, że wszystko, co mamy należy nam się bezdyskusyjnie? Że nie mamy żadnych powodów do wdzięczności? Zresztą komu mamy być wdzięczni?

To może zacznijmy jeszcze raz. 

Siedzę w ogródku. Gdzie nie spojrzę otacza mnie przepiękna przyroda. Widzę kolorowe kwiaty, soczystą zieleń liści i trawy. Czuję zapach lata, który jest mieszanką zapachu kwiatów, ziemi i słońca. Słyszę, jak przepięknie koncertują ptaki. Jakby specjalnie dla mnie. Słyszę, jak wiatr szumu gdzieś w górze, poruszając liście na drzewach. Odbieram ten przecudny świat wszystkimi zmysłami. A mogłoby nie być mi to dane. Mogłabym nie widzieć. Mogłabym nie słyszeć. Mogłabym nie czuć zapachu. Mogłabym nie móc stanąć na ziemii czy wziąć kwiatka do ręki. Mogłabym mieszkać gdzieś, gdzie jest bardzo gorąco i nic nie rośnie, wszystko wysycha. Mogłabym mieszkać gdzieś, gdzie jest zimno nie do wytrzymania, gdzie żadna roślina ani owad się nie uchowa. Mogłabym mieszkać w kraju, gdzie nie ma pokoju. Mogłabym nie mieć możliwości pracowania, żeby zarobić na swój przepiękny dom. Ba, mogłabym nie mieć możliwości zarobienia na cokolwiek. Mogłabym nie mieć takiej wspaniałej rodziny, którą mam. Mogłabym, mogłabym, mogłabym …

Jak więc mam być nieczuła na to, co jest mi dane? Jak mam nie być wdzięczna za dary, które w swoim życiu otrzymałam? I tak, jestem bardzo wdzięczna. Jestem wdzięczna Stwórcy, że stworzył taki piękny świat, który mnie otacza. Za to, że dał mi możliwość sprawiania, żeby moje życie było piękniejsze i pełniejsze. Staram się zatrzymać, zauważać, celebrować pojedyncze chwile w swoim życiu. I dziękować. Dziękować za to, co mam. 

2 thoughts on “Raj na ziemi

  1. Pięknie to wszystko ujęłaś. Wydaje mi się, że uważność i wdzięczność przychodzą z wiekiem, kiedy mamy czas dla siebie. Myślę też, że duże znaczenie ma nasze doświadczenie życiowe; wiemy już co tak naprawdę jest ważne i że małe codzienne rzeczy to kamienie milowe, aby osiągnąć szczęście. Jest w nas spokój.
    Pozdrawiam ❣️

    1. Marzenka, tak, masz rację. Zazwyczaj jest tak, że dopiero z wiekiem zaczynamy doceniać to co małe, zwykłe, codzienne. Zastanawiałam się kiedyś, czy jest możliwe, albo czy są tacy młodzi ludzie, którzy już właśnie w młodym wieku potrafią żyć świadomie, wybierać, to co jest ich, wybierać to, co jest naprawdę ważne. Piękne by to było… Chociaż, tak sobie myślę, że może właśnie w młodym wieku jest co innego ważne, a później co innego. I to, że są młodzi nie oznacza, że żyją nieświadomie czy w niezgodzie ze sobą. Może też i uważność jest wtedy inna? Dziękuję za Twoją refleksję ❤.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *