Sylwestrowe zaklęcia

„No i pewnie, że zrobię w tym roku to samo. Bo u mnie to się sprawdziło.” Trochę się podśmiewaliśmy z Maćka, ale jak podkreślił, że „u niego to się sprawdziło”, już do śmiechu aż tak nam nie było. Bo faktycznie, zaklęcie zadziałało. 

A było to tak:

Rok temu, na krótko przed sylwestrem, poszliśmy do Marka rodziców. Marka tata, jak tylko zobaczył Maćka, wręczył mu 50 złotych i z entuzjazmem opowiedział, co usłyszał w radio. „Masz się tym banknotem nacierać o północy w sylwestra, a przyniesie Ci powodzenie finansowe” – mniej więcej takimi słowami dziadek poinstruował wnuczka, co ma zrobić z pieniędzmi. A Maciej, jak to Maciej, naprawdę przekonany, że szczęście mu sprzyja, ale warto temu szczęściu pomóc, zastosował się do rad dziadka. I co? W mijającym roku podpisał świetny kontrakt, którego warunki przewyższały jego najśmielsze oczekiwania. Więc czy mamy się dziwić, że w tym roku powtórzy rytuał z banknotem? Nie, my się nie dziwimy, tylko zaopatrzyliśmy się w swoje banknoty i o północy zaczynamy nacieranie.

Gdy byłam młodsza, moi rodzice mówili, że jaki będzie sylwester, taki będzie kolejny rok. Postanowiłam wrócić do tego zwyczaju i w tym roku świadomie, z intencją lepszego jutra, wykonam kilka czynności, które są dla mnie ważne, ale jakoś niektórych z nich nie udaje mi się wprowadzić do codziennego życia.  Inne z kolei są na tyle istotne, że chcę to bardzo podkreślić, żeby było mi dane nadal się nimi cieszyć. Tak więc sylwester będę miała lekko intensywny, bo wybiorę się z Markiem na wędrówkę w pięknym otoczeniu przyrody, spędzę czas z bliskimi, poćwiczę jogę, napiszę artykuł, nauczę się czegoś nowego, poczytam książkę, natrę się banknotem i … będę pozytywnie myśleć, będę tworzyć i wysyłać dobrą energię, bo to jest przecież podstawa dobrego życia. 

Wiem też, czego nie zrobię, a co planowałam zrobić. Chciałam jeszcze przed wieczorem sylwestrowym odkurzyć dom, żeby był taki czyściutki na przyjście Nowego Roku. Ale okazało się, że sprzątanie w sylwestra wygania szczęście z domu. Więc po co ryzykować? Myślę, że Nowy Rok doceni mój wybór, że wolę być szczęśliwa, spędzać czas na tym, co dla mnie jest ważne, a nie skupiać się na takiej drobnostce, jak trochę mniej kurzu w domu. Kurz był, jest i będzie bez względu na nasze starania. A o szczęście trzeba naprawdę bardzo dbać, bo ono takie oczywiste nie jest.

Czy Maćka powodzenie finansowe zapewniło 50 złotych i to, jak on je wykorzystał? Czy pewnym jest, że moja joga w sylwestra, napisanie artykułu czy nauczenie się czegoś nowego zapewni, że te czynności na stałe zagoszczą w moim życiu? Czy to, że nie odkurzę domu spowoduje, że będę szczęśliwa? Nie wiem. Ale naprawdę chciałabym, żeby te sylwestrowe zaklęcia wraz z moim zaangażowaniem przyczyniły się do polepszenia mojego życia. Bo przecież któż by nie chciał? 

Wiem natomiast, że jeśli otworzymy się na taką możliwość, że Wszechświat będzie nam sprzyjał, jeśli uwierzymy, że jakieś czynności wykonane z intencją dobra, z intencją lepszego życia pomogą nam to lepsze życie osiągnąć, to ogarnie nas spokój, poczucie bezpieczeństwa i zaufanie, że nie jesteśmy w naszym życiu sami, że istnieje Wyższa Siła, która czuwa nad nami i naszym życiem i wzmacnia te nasze małe gesty, małe kroki, które wykonujemy w kierunku pięknego jutra.  


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *