Leżałam na macie. Oczy miałam zamknięte, ciało rozluźnione. Praktyka jogi zakończyła się. Teraz był czas na relaksację. Nauczycielka cichym, spokojnym tonem mówiła słowa, które działały kojąco na ciało i umysł. Słowa, które miały spowodować, że ciało się odpręży, a myśli wyciszą. A w mojej głowie, jakby na przekór, pojawiały się kolejne słowa, zdania, pytania: co zrobię, jak wstanę z maty, co zrobię jutro, pojutrze, dlaczego tak nie robię, czy robię dobrze, co by było gdyby… Myśli jakby brały udział w jakimś maratonie, która będzie szybsza, która skuteczniej zajmie mój czas, która bardziej wypełni moją przestrzeń. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego akurat teraz, kiedy jest czas na oderwanie się od tego ciągłego mętliku, te wszystkie myśli nachodzą? Dlaczego ja sama uporczywie wypełniam każdą wolną chwilę analizowaniem tego czy innego tematu? Dlaczego? Dlaczego? I nagle wśród tych wielu myśli pojawiło się zdanie: przecież i tak nie zdążę wszystkiego przemyśleć!!!
Nie ma szans, żebym w swoim życiu przeanalizowała wszystko, co chciałabym przeanalizować. A może wcale bym nie chciała, ale nie potrafię uwolnić się od myślenia na różne, niekoniecznie ważne, tematy. Na tematy, na które nie mam wpływu. Na tematy, które były, albo które przypuszczam, że się pojawią. Nie mam szans, bo przecież w którymś momencie to się urwie, czy tego chcę czy nie.
Po takim olśnieniu, nie, nie uwolniłam się od myślenia, ale w mojej głowie kołatało mi się już tylko jedno zdanie : przecież nie zdążę wszystkiego przemyśleć!
Relaksacja zakończyła się. Wstałam z maty z kolejnym, ale jakże ważnym tematem do przeanalizowania. W mojej głowie zaczęło formułować się kolejne zdanie: z czym w swoim życiu zdążę, a z czym nie? I kolejne: co jest dla mnie na tyle ważne, że naprawdę chciałbym z tym zdążyć? I tak napływały do mojej głowy odpowiedzi, które dały początek dwum listom.
Z czym nie zdążę w swoim życiu:
– nie przeczytam wszystkich książek,
– nie nauczę się wszystkiego,
– nie osiągnę doskonałości w czymkolwiek, zresztą kto te kryteria wyznaczy,
– nie wysłucham wszystkich mądrych ludzi,
– nie wcielę w życie wszystkich dobrych rad,
– nie oglądnę i nie wysłucham wszystkich podcastów, wykładów, webinarów, rozmów, wywiadów,
– nie dam rady uczestniczyć we wszystkim, co niby mnie interesuje,
– nie zamartwię się na wszystkie przyszłe wydarzenia,
– …..
Z czym bardzo chcę zdążyć:
– powiedzieć i pokazać, że kocham tych, którzy są bardzo ważni w moim życiu,
– zadbać o dobre relacji z najbliższymi mi ludźmi,
– nie rozstawać się w sporze,
– nie krzywdzić świadomie,
– pomagać na tyle, ile mogę,
– zadbać o siebie, słuchać siebie, być ze sobą w przyjaźni, dać sobie przestrzeń i czas,
– nie zadręczać się tym, co było, albo tym, co może być,
– nie żałować,
– spróbować pójść za głosem swojej duszy, mimo obaw, które są we mnie,
– ułożyć się z pracą, żebym mogła powiedzieć, że miałam pracę, a nie praca miała mnie,
– zostawić po sobie cząstkę dobra, która jest we mnie,
i cieszyć się, cieszyć się, ciągle cieszyć się życiem.
A teraz? Teraz czas zacząć iść przez życie według własnych wskazówek, własnych wartości. Wybrać z nich te najważniejsze i zacząć od nich. A potem realizować następne, i następne, i następne… I krok po kroku żyć tak, żeby nie ścigać się z tym, z czym zdążyć się nie da, a zrobić wszystko, żeby zdążyć z tym, co dla nas najważniejsze.