Obudziłam się. Powoli otwieram oczy. Jest ciemno. Spoglądam na zegarek. Dopiero trzecia nad ranem. Nie myśl, nie myśl, nie myśl… – tak szybko, jak mogę, wysyłam moje ratunkowe myśli, które czasami wygrywają z tymi, które zazwyczaj nachodzą mnie w nocy. Zaraz wysyłam też im z odsieczą moje zaklęcie „śpię, śpię, śpię…”. To czasami pomaga i po chwili zasypiam. Ale częściej jednak moje nieprzemyślane, nieprzeanalizowane sprawy, jakieś lęki i strach wybierają sobie właśnie tę porę dnia, żebym mogła się nimi zająć. Dlaczego właśnie teraz, kiedy powinnam spać? Jak to „dlaczego”? A czy daję sobie w ciągu dnia czas na przemyślenia, na zakończenie tematów, na spytanie mojego serca, co czuję, co powinnam zrobić? Czy daję sobie czas na wyciszenie przed snem? Czy daję sobie czas tylko dla siebie? Czy potrafię powiedzieć jak Scarlet Ohara z „Przeminęło z wiatrem” – „Zajmę się tym jutro”? A poza tym w nocy, jak wszyscy śpią, jak nie ma żadnych zakłócaczy, żadnych wszędobylskich bodźców, po prostu jest sprzyjający czas dla myśli.
Tym razem zaczęłam oglądać swoje życie. Zobaczyłam siebie, nas, młodych, a potem coraz starszych. Zobaczyłam, że jesteśmy szczęśliwi, pełni nadziei, ale też i pewnego rodzaju zdrowej naiwności, że zawsze będzie dobrze. Zobaczyłam też nas borykających się z różnymi kłopotami, wyzwaniami. Raz mniejszymi, raz większymi, a czasami takimi, że momentami traciliśmy wiarę, czy je udźwigniemy. Ale dawaliśmy radę i wiem, że dalej będziemy dawać sobie radę z tym, co przynosi nam życie. Poradzimy sobie, tylko żeby chociaż te lęki, które czasami mnie nachodzą, nie odbierały mi nadziei i energii.
I gdy tak sobie w ciszy i spokoju myślałam, przypominałam, przeżywałam, naszło mnie pytanie. Co nam daje, gdy w momentach dotykających nas niełatwych, a wręcz ciężkich chwil, zadajemy sobie pytanie „Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało?” Czy my w ogóle powinniśmy takie pytanie sobie zadawać? Czy w momentach radości, zadowolenia, też rzucamy do Wszechświata „Dlaczego mnie to spotkało?” Dlaczego zastanawiamy się nad tym tylko w momentach życiowych wyzwań, a jak jest dobrze, to przechodzimy nad tym do porządku dziennego, jakby to było oczywiste, że „dobrze” to nam się po prostu należy.
Od dawna staram się odpychać od siebie to pytanie. Jak do mnie nawet przyjdzie, to odpowiadam sobie „Bo tak jest”. Wiem, że życie, ma swoje dobre, piękne, ale też i te nie najlepsze strony. Że jednego dnia jest dobrze, drugiego już może być nie najlepiej. Że jeśli u mnie jest w tym momencie nieciekawie, a u kogoś jest wspaniale, to nie oznacza, że za chwilę nie będzie odwrotnie.
Zastanawiałam się też, czy zadając sobie pytanie „Dlaczego właśnie mnie to potkało?”, chciałabym, żeby spotkało to kogoś innego? Jakąś Zosię, Marysię, Kasię, siostrę, brata czy kuzyna? Czy naprawdę byśmy chcieli, żeby w imię naszego dobrego, spokojnego życia, obarczyć innych problemami, które nam są pisane? Nie, na pewno nie. Te wyzwania są po prostu nasze, nikogo innego. Nie ma więc powodu, żeby dręczyć się pytaniami bez odpowiedzi. Bo na takie pytanie odpowiedzi nie otrzymamy. Chociaż…
Jednak nie do końca jest tak, że nie analizuję, dlaczego mnie spotkały te nie najlepsza sprawy. Zastanawiam się nad nimi, żeby sprawdzić, czy zrobiłam wszystko, co mogłam, żeby tych niedobrych sytuacji uniknąć. Czy mogłam coś zrobić lepiej, albo w ogóle cokolwiek zrobić? To pytanie nie jest obarczaniem nikogo za moje nieszczęścia, nie jest wyrzutem do Boga. Nie jest też obwinianiem siebie samej. Ono jest próbą wyciągnięcia wniosków na przyszłość. I wtedy na pytanie „Dlaczego mnie to spotkało?” mogę dać sama sobie odpowiedź.
Często jednak pytanie o powody trudnych chwil w naszym życiu pozostają bez odpowiedzi. Nie zawsze wiemy dlaczego zachorowaliśmy my, czy zachorował ktoś z naszych bliskich. Nie zawsze wiemy, dlaczego ktoś postąpił tak a nie inaczej i jego decyzje w jakiś sposób wpłynęły nie najlepiej na nasze życie czy samopoczucie. Nie zawsze wiemy, dlaczego coś nam w życiu nie poszło tak, jak planowaliśmy. Nie zawsze wiemy… Na wiele spraw nie znajdujemy odpowiedzi. Możemy jedynie próbować jak najlepiej wykorzystać to, co nas spotkało. Możemy też zamiast szukania odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, próbować znaleźć odpowiedź na pytanie „po co?”. Możemy próbować nadać sens temu, co nas spotkało.
A gdy z kolei spotyka nas coś dobrego, to niekoniecznie pytajmy się siebie „Dlaczego nas to spotkało?”, tylko po prostu bądźmy za to wdzięczni, bądźmy szczęśliwi, że los tak pięknie nas doświadcza.