Siejmy dobro. Sztuczna inteligencja.

– Mamo, ale dałaś się wkręcić z tym czerwonym pawiem… – w zasadzie Maciej nie musiał kończyć, bo domyślałam się, co chce powiedzieć.
– Czerwonego pawia nie ma w rzeczywistości. Ten ze zdjęcia był stworzony przez AI – a jednak skończył…
– Ja tylko napisałam, że ma się chłopak czym pochwalić – próbowałam jeszcze wyjść z sytuacji z twarzą.

Paw rzeczywiście był imponujący, a ja, nie zastanawiając się, zalajkowałam post, który przedstawiał niesamowitego ptaka. I nie było w tym nic nieodpowiedniego, oprócz tego, że nie zachowałam czujności, że nawet przez moment nie przeszło mi przez myśl, że to nie jest prawdziwe zwierzę, a zdjęcie nie zrobił prawdziwy człowiek, który tak jak ja zachwycił się tym, co zobaczył. Chodziło o moją uważność na to, co przynosi mi życie i czy akurat to, co mi on przyniosło, jest warte mojego poparcia.

Dobrych kilka lat temu oglądałam autorski program Grzegorza Miecugowa „Inny punkt widzenia”. W jednym z odcinków gość programu i jego gospodarz zastanawiali się, co to będzie, jak dziennikarzy czy pisarzy zastąpi sztuczna inteligencja. Że to ona będzie przygotowywać teksty i będą to teksty bardzo rzetelne, bo wiadomo AI ma nieograniczony dostęp do wiedzy, nie tak jak człowiek. Wywołało to moje oburzenie. Jak to? Rozumiem, że sztuczna inteligencja może przygotowywać treści, gdzie potrzebne są suche fakty, gdzie zdaje się tylko relacje z jakiś wydarzeń. Ale do pisania np. reportaży, powieści czy wierszy? Nie, to niemożliwe. Przecież tu chodzi o wrażliwość, o uczucia, o wszystkie te cechy, które posiada tylko człowiek.

I co, minęło kilka lat i AI jest w powszechnym użyciu. I nie powiem, w wielu przypadkach jest bardzo pomocna. Ułatwia życie, pomaga rozeznać różne skomplikowane sytuacje, przyspiesza wiele procesów, przeszukuje ogromne zasoby internetowe i przedstawia skondensowane wnioski, jest wykorzystywana w przemyśle, w służbie zdrowia i wszędzie tam, gdzie korzysta się z nowoczesnych technologii. 

Ale niestety AI nadal nie jest człowiekiem i nie ma możliwości korzystania z naszych ludzkich cech. Z naszej wrażliwości na drugiego człowieka, z naszej miłości i dobroci, która płynie z serca.  AI bez zastanowienia może tworzyć teksty czy obrazy, które mają za zadanie manipulować ludźmi, zasiewać w nich wątpliwość w to, w co wierzyli, co uważali za słuszne. AI potrafi zburzyć nasze poczucie bezpieczeństwa, co powoduje, że czujemy się zagubieni i wierzymy tym, którzy chcą nam to bezpieczeństwo pozornie zapewnić, a tak naprawdę mają swój ukryty, nie najlepszy cel. AI potrafi namieszać w naszych głowach. 

Ale prawda jest taka, że to nie AI jest winne, bo AI tworzy człowiek. To człowiek decyduje, co AI ma wnieść do naszego życia. Ostatnio na przykład słyszałam, że dzięki AI są tworzone  wypowiedzi czy wykłady ludzi, którzy uważani są za przywódców duchowych i którzy jako swoją misję przyjęli szerzenie dobra i miłości na świecie. Niestety te podrabiane wypowiedzi już tej misji nie głoszą. I ktoś, kto nie zna bardzo dobrze pracy tych mówców, może, opierając się na opinii o nich, uwierzyć w to, co stworzyła AI. 

I co nam pozostaje? Czy możemy jakoś wygrać z niedobrym przekazem tworzonym przez AI?  Czy możemy obronić się przed jakże, wydawałoby się, wiarygodnymi treściami? Oczywiście, że możemy. A na pewno możemy próbować. Bo mamy naszą czujność i uważność. Bo możemy w każdej chwili odwołać się do tego, co podpowiada nam serce. Bo mamy naszą wrażliwość, dobroć i miłość. Bo mamy naszą wierność wartościom, które wyznaczają nam kierunek naszego życia. Bo mamy siebie, człowieka, istotę czującą, kochającą i pragnącą siać dobro wszędzie tam, gdzie tylko można. 


PS Marek śmiejąc się, zasugerował, żebym skorzystała z ChatGPT, który skróciłby moje przydługie treści. No pewnie, że bym mogła. Ale czy to będę wtedy ja i moje emocje?




 

4 thoughts on “Siejmy dobro. Sztuczna inteligencja.

  1. Piękny tekst z cennymi wskazówkami. Dziękuję bardzo. Świetnie się czyta Pani treści, wcale nie przydługie 😉 Wszystkiego dobrego

  2. Myślę, że co do samego zachwytu, to można się zachwycać rysunkami czy zdjęciami AI. Zachwytu nigdy nie za wiele. W samym kreowaniu jest też często znaczny udział człowieka. Wydaje mi się natomiast, że nie warto osłabiać swoich talentów, swoich „mięśni twórczych”, a do tego prowadziłoby takie zlecanie pisania komuś, kto na ten dar czy nawet malowania komuś, kto jest utalentowany w tym kierunku. Jestem bardzo ostrożna w mojej współpracy z AI. Stało się to w momencie, w którym poprosiłam ją o wiersze na temat jesieni, a ona oprócz kilku autentycznych podrzuciła mi dwa swoje. Ważny temat Joasiu. Jak zawsze pięknie i „po ludzku” napisane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *