Szwedzki stół

Patrzyłam i nie mogłam się zdecydować… Tyle tego było. Takie różnorodne i tak pięknie podane. Jajecznica, jaka, pasta z jajek, twarożek, różne sery, kiełbaski, pasztety, placuszki na słodko i słono, naleśniki,  owsianka, różne rodzaje pieczywa i warzywa pod różną postacią. Na osobnym stoliku były słodkości, dżemy, miody i owoce. Och, zjadłoby się wszystko. Oczy by wszystko chciały, ale żołądek już nie za bardzo. No i przecież, chociaż wszystko tak kusząco wygląda, to ja nie wszystko lubię, nie wszystko mi pasuje. 

Jak tak przyglądałam się tym obfitościom podanym w formie szwedzkiego stołu nagle przyszła do mnie myśl: życie to szwedzki stół. Gdzieś to kiedyś usłyszałam i jak nic pasowało do tego, co widziałam, ale też do pierwszej myśli, która mi się pojawiła, że chciałoby się to wszystko zjeść, ale nie ma takiej możliwości i… po prostu byłoby to niezdrowe.

Tak też jest w życiu. Życie jest takim szwedzkim stołem, na którym mamy obfitość możliwości, ale nie wszystkie zaprosimy do swojego życia. Nie skorzystamy z nich wszystkich, bo nie każda nam będzie smakować, nie każda nam będzie pasować, a co niektóra sprawi, że po jej skosztowaniu nabawimy się życiowej niestrawności. Ale przecież tak by się chciało, bo to wszystko tak kusi. I jak? Nie spróbować? Spróbować, a jakże! Bo jak nie spróbujemy, to nie dowiemy się, co jest dla nas dobre, a co nie, co nam smakuje, a co przełykamy z wielkim trudem. I nie dowiemy się, na co jesteśmy uczuleni.

Ale jak się do tego zabrać, kiedy przed nami stół z tyloma kuszącymi potrawami? Jak sprawdzić na co możemy być uczuleni w życiu, co nam będzie szkodziło, czy spowoduje życiową zgagę? Najlepiej zacząć od swoich wartości, ale takich naprawdę swoich, a nie tych popularnych, powtarzanych przez większość, chyba tylko dlatego, że tak ładnie i dostojnie brzmią. Nie powtarzaj więc, że Twoimi wartościami są Bóg, honor, ojczyzna, no i oczywiście rodzina i zdrowie. Nie powtarzaj tego, jeśli wiesz, że dla tych wartości nie masz ochoty wiele w życiu poświęcić, czy nie masz ochoty zrezygnować z czegoś dla Ciebie atrakcyjnego, żeby żyć w zgodzie z tymi wartościami. Bo wartości to najważniejszy życiowy drogowskaz, który wskaże Ci potrawę, która będzie dla Ciebie dobra, będzie Ci służyła i sprawi, że będziesz szła przez życie lekko, sprawnie i bez zbędnego obciążenia. Która sprawi, że nie będziesz musiała tracić jakże cennej energii i czasu na szukanie lekarstwa na niestrawność. No i wiadomo, nie będziesz też tego wszystkiego traciła na długotrwałe wychodzenie z niestrawności. Bo wyjść przecież z niej trzeba, bo na dłuższą metę żyć z bolącym żołądkiem się nie da.

Zatrzymajmy się więc na chwilę. Zastanówmy się w zgodzie z jakim wartościami chcemy iść przez życie. Zastanówmy się, co jest dla nas tak ważne, że jesteśmy w stanie przedłożyć to nad inne kuszące życiowe atrakcje. Zastanówmy się i stańmy z apetytem i ciekawością przed stołem pełnym pysznych potraw i wybierzmy to, co nie tylko pięknie wygląda i jest smaczne, ale do tego wszystkiego po prostu nam służy.

Pamiętajmy jednak o jednym – smaki nam się zmieniają, albo czasami niektóre potrawy przestają nam służyć. Nie obawiajmy się zatem do swojego menu wprowadzać nowych potraw, które ubogacą nasze życie.

Życzę nam wszystkim niesłabnącego apetytu na życie. Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *