Puzzle


Kupiłam sobie puzzle. Może zdziwisz się, dlaczego o tym piszę. Przecież to nic nadzwyczajnego. A dla mnie to jest coś, co sprawiło mi wielką radość. Bo do tej pory, nie wpadłam na pomysł, że skoro lubię układać puzzle, to mogę je kupić dla siebie. Nie dla dzieci, jak do tej pory było. Czy może teraz dla wnuczka. Tylko wyłącznie dla siebie. Wybrane przeze mnie i dla mnie. Dokładnie takie, jakie mi się podobały.

Kupiłam więc, dla rozruszania się, puzzle z piękną księgarnią i trzystoma elementami. Nadszedł wieczór, a ja z radością i ciekawością zabrałam się za ich układanie. Najpierw ramkę, potem powoli zaczęłam wypełniać środek. Grupowałam po kilka pasujących do siebie puzzli, żeby potem połączyć je w większą część obrazu. I tak sobie układałam, dopasowywałam, a kilka puzzli, które połączyłam w jedną grupę, leżało sobie obok, bo cały czas nie mogłam znaleźć dla nich odpowiedniego miejsca. Obraz coraz bardziej się wypełniał, a te ciagle czekały na swoją kolej. Dopiero przy samej końcówce, gdy już zaczęłam wątpić, czy wszystko jest w porządku z tą układanką, zrozumiałam, co zrobiłam nie tak. Otóż wystarczyło ten element obrazu obrócić w taki sposób, żeby to, co było u góry, znalazło się na dole, a to, co na dole, było u góry. Wystarczyło zmienić perspektywę i uwolnić się od przekonania, że to, co z początku założyłam, jest dobre. 

A w życiu? Czy w życiu też tak nie mamy? Zakładamy jakiś plan i jakiś rezultat z nim związany. Wybieramy drogę do tego celu. Wybieramy narzędzia, sposoby, jak tę drogę pokonamy. I czasami jest tak, że zatrzymujemy się w jakimś momencie i nie możemy ruszyć dalej. Próbujemy iść tą samą drogą, próbujemy wykorzystywać przygotowane wcześniej zasoby, a tu nic. Utknęliśmy w jakimś miejscu i czujemy frustrację wynikającą z całej tej sytuacji. Często wydaje nam się, że sobie dalej nie poradzimy i chcemy rezygnować z naszych zamiarów. A przecież niektóre z tych zamiarów są dla nas naprawdę ważne. Bo w życiu mamy różne zadania do wykonania. Nie tylko te wynikające z naszych ambicji, obowiązków zawodowych czy prywatnych. Chcemy też poprawić relacje z najbliższymi, może komuś wybaczyć, może chcemy sprawić, żeby nasze życie było piękniejsze, bardziej wartościowe, może potrzebujemy zatrzymania, albo tak na stałe spowolnienia. Czy nie warto więc postarać doprowadzić do końca nasze zamysły? Poszukać sposobu?

A gdybyśmy tak, zamiast upierać się przy naszych założeniach, zmienili perspektywę? Gdybyśmy  zrobili kilka oddechów, spojrzeli na nasze życiowe wyzwanie z innej strony, dostrzegli inną drogę, która może doprowadzi nas do celu? Gdybyśmy tak znaleźli inne narzędzia, inne sposoby rozwiązania naszego zadania? A może też trochę dopasowali to, co chcemy osiągnąć, do naszych możliwości. Może te drobne, a czasami większe zmiany, pozwolą nam z ufnością podjąć się kolejnej próby, żeby w konsekwencji zrealizować nasze zamiary. Może wówczas nie tylko cel będzie nas cieszył i to że podołaliśmy wyzwaniu, ale też cieszyć nas będzie nasza umiejętność dopasowywania się, dokonywania odpowiednich wyborów.

Czy nie warto czasami odpuścić? Spojrzeć z innej strony? I uwierzyć, że jest rozwiązanie, tylko może nie tam i nie takie na jakie się początkowo zdecydowaliśmy. 

Z puzzlami jest łatwo. W pewnym momencie po prostu przekręcamy puzzla i wkładamy go w odpowiednie miejsce. Natomiast życie jest bardziej wymagające. Życie dopomina się uwagi, wyczucia, szerszego spojrzenia, elastyczności, wrażliwości. Ale czy życie nie jest tego warte?

Udanych poszukiwań dróg, sposobów, perspektyw i radości z efektów Twojej podróży.

Pozdrawiam Cię z wdzięcznością za czas, który mi poświęciłaś
Asia


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *