O sensie życia

Panie Boże! Naprawdę? Zaczynam się martwić, co dzieje się u Ciebie w Niebie, że przedwcześnie zabierasz do Siebie tak ważne dla nas osoby. Czy Ty je naprawdę akurat teraz potrzebujesz? Czy u Ciebie dzieje się coś niedobrego, że te piękne dusze są Ci niezbędne? – takie pytania zadałam Bogu w dniu śmierci Agnieszki Maciąg. Niestety, Bóg mi nie odpowiedział. 

Śmierć Agnieszki Maciąg była dla mnie ogromnym wstrząsem. Miałam wrażenie, że Bóg w ostatnim czasie, co chwilę zabiera nam cudowne istoty, dla których życie stanowiło tak wielką wartość. Istoty, które dzieliły się tą wartością z innymi i pokazywały innym, jakie życie jest piękne. Każda śmierć jest tragedią. Wywołuje ogromny żal i smutek. Dla mnie, mimo, że wiem, że takie jest życie, było to niezrozumiałe. Jak Bóg mógł zabrać do Siebie kogoś, kto tak bardzo cenił życie, kto cenił każdą jego chwilę, kto żył najlepiej i najpiękniej, jak umiał i tego pięknego życia uczył innych. I to powinno jeszcze trwać, i trwać, i trwać…

To wszystko kotłowało się w mojej głowie. Chciałam, żeby to był jakiś kiepski żart, który za chwilę ktoś odwoła. Niestety, tak się nie stało. 

W pewnym momencie zauważyłam, że przez moje myśli co chwilę przechodzą zwroty: piękne życie, dobre życie, wartościowe życie, przemiana, życie w zgodzie ze sobą, dobre wybory, relacje, rodzina, miłość do siebie, miłość do innych… Przecież te wszystkie frazy określały życie Agnieszki Maciąg, do którego uchylała przed nami lekko drzwi. Ta szpara w życiowych drzwiach Agnieszki Maciąg była celowa. Przez nią mogliśmy dowiedzieć się, że można być takim, jakim się chce być, że można się zmienić słuchając swojego serca, swojej duszy, że życie, w którym kierujemy się miłością, nabiera całkiem innego wymiaru. I najważniejsze, że w głównej mierze to od nas zależy, jak nasze życie będzie wyglądało. To my dokonujemy wyborów,  w którą stronę, z kim i według jakich wartości chcemy żyć. 

W tej mojej chwilowej wątpliwości w sens starania się o dobre życie, bo tak, naszła mnie i taka wątpliwość, ta moja refleksja, o pięknych zwrotach, które automatycznie nasuwają się na myśl o życiu Agnieszki Maciąg, przywróciła mi wiarę w kierunek, który obrałam we własnym życiu. Zrozumiałam, że my cały czas szukamy sensu życia, a tak naprawdę najważniejszą jego istotą jest żyć pięknie, żyć świadomie, żyć wartościowo dla siebie i dla innych. Żeby w chwili rozliczenia się z życiem móc powiedzieć: Tak, zrobiłam co mogłam, żeby żyć dobrze. Starałam się i to staranie się przyniosło dobre efekty. Żyłam w zgodzie ze sobą, dla siebie, ale też dla innych. W moim życiu kierowałam się miłością i tym, co podpowiadało mi serce.

Dzisiaj są moje urodziny. Kończę 54 lata. Od kilku lat staram się żyć pięknie i wartościowo. Żyć świadomie. Krok po kroku wracam do siebie prawdziwej. Dążę do tego, żeby moje życie nie było wartością tylko dla mnie, ale również dla innych. Jestem szczęśliwa i dbam o to, żeby poczuwszy, jak to jest być szczęśliwą, nigdy tego nie zatracić. Cały czas nasłuchuje, co podpowiada mi serce. I wiem, że będę to robić dalej, żeby kiedyś nie powiedzieć: chciałam, ale nie zrobiłam, nie zdążyłam, wystarczająco się nie postarałam, odłożyłam siebie i swoje potrzeby na potem. A potem… Wiem, jak może być z tym „potem”.  Więc nie odkładam i wierzę, że właśnie to jest mój sens. 


Z czułością
Asia

4 thoughts on “O sensie życia

  1. Asiu, Agnieszka Maciąg zostawiła przepiękne książki. Na zawsze będzie z osobami, które chcą żyć podobnie jak Ona to przedstawiała. Dziękujmy za to, że była i dzieliła się swoją wiedzą, doświadczeniem i miłością do życia. Ja posiadam książki, zatem mam Agnieszkę blisko i korzystam z jej wiedzy. Czego też życzę innym, zwłaszcza kobietom.

  2. Dla mnie sensem życia są dwie przyjaciółki miłość I wdzięczność. Moja droga rozwoju w najważniejszym, jak dotąd momencie, gdy odchodził mój ukochany mąż. Sprawiła, że nie pytałam dlaczego, a powtarzałam na głos dziękuję, dziękuję
    …I czuję cały czas tą ogromną wdzięczność do wszystkiego i wszystkich. Pamiętajmy, że życie jest chwilą i to my decydujemy jaka ona jest. Wiem, że warto …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *