Życzliwość

Przykleiłam na monitorze karteczkę, na której wielkimi literami napisałam ŻYCZLIWOŚĆ. Ta niewielka karteczka, którą przez większą część dnia mam przed oczami, ma mi przypominać o czymś bardzo ważnym. O czymś, co powinno być nieodłącznym elementem życia. O postawie, która sprawia, że życie każdego człowieka napełnia się dobrą energią.

Jakiś czas temu usłyszałam o fajnym zwyczaju wybierania sobie słowa na dany rok, które ma nam towarzyszyć w naszym codziennym życiu. To słowo ma nas prowadzić w dobrym dla nas kierunku. To słowo określa, czego chcemy mieć w życiu więcej. Pozwala nam też oczyścić nasze życie z tego, co nam w nim przeszkadza. Nasze słowo ma za zadanie zmieniać nasze myśli, gdy idą w nie najlepszym kierunku, ma zmieniać nasze nastawienie na takie, jakie pragniemy mieć. Słowo to ma się pojawiać wtedy, gdy już, już mamy zachować się jak zawsze, a nam właśnie zależy na tym, żeby zachować się inaczej. 

Pierwszym słowem, jakie chciałam, żeby mi towarzyszyło w tym roku, miała być MIŁOŚĆ. Ale tak mi coś nie pasowało. Nie to, że miłość mi nie pasuje. Co to, to nie. Staram się, żeby miłość towarzyszyła mi w życiu, żeby kierowała moimi wyborami, decyzjami, postawą wobec innych. Ale w tym wypadku, jakoś czułam, że nie o to mi chodzi. Wiem, że miłość jest lekiem na wszystkie rany. Jeśli to ona nas prowadzi, to jest tak, jak powinno być. Jest po prostu dobrze. Ale… ja po prostu obawiałam się, że jest ona czasami czymś nieuchwytnym, że nie zawsze, tak na szybko, będę potrafiła się do niej odwołać. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, ale chciałam, żeby moje słowo było dla mnie jak przyjaciel, który zna moje słabości i jest gotowy w każdej chwili krzyknąć: „Hola, hola! Naprawdę? Znowu? Przecież nie taka miałaś być! Nie tak miałaś postąpić! Obiecałaś sobie, że będziesz ŻYCZLIWA.” Miłość, jak wiadomo, jest najlepszą naszą przyjaciółką. Ale w tej mojej potrzebie, ta moja miłość, wydaje mi się bardziej subtelna niż życzliwość i nie wiem, czy potrafiłaby tak bez ogródek postawić mnie do pionu. Postawiłam więc na ŻYCZLIWOŚĆ, chociaż w mojej głowie cały czas kołatał się jakiś wyrzut sumienia: „No jak to? Obawiasz się, że nie będziesz potrafiła sięgnąć do miłości? Chyba przesadzasz. Jak nie do miłości, to do czego?”. Nie przesadzam i właśnie dlatego wybiorę życzliwości, bo nie byłoby we mnie życzliwości, gdyby nie było we mnie miłości. Koniec. Kropka. I tym sposobem zadowolona zaczęłam korzystać z dobrodziejstwa życzliwości.

Słowa roku nie biorą się znikąd. Są odpowiedzią na nasze potrzeby, na chęć zmiany czegoś, co jest w naszym życiu wyzwaniem. U mnie tym wyzwaniem jest moja postawa wobec „wymagających” klientów. Mam takich kilku, którzy zwyczajnie są albo marudni, albo nad wyraz nieufni, albo ignorujący mnie i moje starania, ignorujący mój czas, a co najgorsze ignorujący swoje obowiązki. I gdy taki „wymagający” klient kolejny raz jest „wymagający”, to moja mina, mój ton głosu, nie zawsze są takie, jakie chciałabym żeby były. Owszem, pomagam, robię to, co mogę, ale energia z jaką to robię nie jest najlepsza. Wiem o tej mojej słabości i bardzo chciałbym to zmienić, bo wiem, że korzyść z tej zmiany odczują obie strony. I nie chodzi tu o sztuczną uprzejmość, o służalczość. Nie chodzi o pozwolenie na przekraczanie własnych granic, czy akceptowanie braku szacunku. Chodzi o przyjmowanie ludzi z otwartością na ich różnorodność, na ich możliwości, na ich podejście do różnych spraw. Na zaakceptowanie tego, że nie każdy będzie taki, jak my byśmy chcieli, żeby był. Chodzi o zauważenie potrzeb drugiego człowieka i wspieranie go w miarę swoich możliwości. O zwyczajne drobne gesty, które mówią: widzę cię i jeśli potrzebujesz, to możesz liczyć na moje wsparcie. 

Moje słowo roku bardzo mi pomaga. Pomaga mi malutka karteczka, która gdy tylko na nią spojrzę, podpowiada mi, jaka chcę być dla innych. I wtedy wybieram dobrze. I wiem, że moja życzliwość to dobre samopoczucie nie tylko kogoś, z kim mam kontakt. To również moje dobre samopoczucie, które motywuje mnie, żeby w każdej sytuacji znaleźć w sobie życzliwość. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *