„Zamiast być – bywałem”


„Myślenie jest w cenie lecz czasem ‘G’ warte zarazem,
Bo przez myślenie te całe zamiast być – bywałem.” 

Zaśpiewał Spięty, a do mnie dotarło, jak artyści, czasami bardzo dosadnie, czasami nie moim językiem, potrafią uchwycić prawdę. Jak potrafią trafnie zauważyć i nazwać to, co dotyka nas wszystkich.

Bo czy nie jest prawdą, że przez nadmierne myślenie, analizowanie, cofanie się w tył lub wybieganie do przodu, nie jesteśmy, ale bywamy? Nie ma nas tam, gdzie powinnismy być obecni w danym momencie. Nie ma nas w teraźniejszości. Nie ma nas w tu i teraz. 

W naszej głowie bez ustanku tworzą się myśli. I to jest normalne i bardzo ważne. Od tego mamy mózg, od tego mamy umysł. I lepiej myśleć, niż z jakiś powodów mielibyśmy tę umiejętność mieć odebraną. Wtedy to już w ogóle nie byłoby dobrze. Ale ja czasami marzę o wyłączniku, który pozwalałby mi wyłączać myślenie, wtedy gdy chciałabym odpocząć, i ponownie je włączać, gdy byłaby taka potrzeba. Póki co nie mamy do takiego urządzenia dostępu, chociaż niektórzy posiedli umiejętność panowania nad myślami, na przykład w czasie medytacji. Medytujący nie tyle wyłączają myślenie, bo tego nie da się zrobić, ale zauważają swoje myśli, obserwują je i potrafią łagodnie powrócić z myślami do tu i teraz, skierować swoją uwagę na obiekt medytacji. 

A ja? Idę na przykład na spacer na łono natury i… nie zauważam, kiedy dochodzę do końca. Rozmawiam z kimś i w pewnym momencie reflektuję się „Przepraszam, co mówiłeś? Bo nie dosłyszałam.” Tak… akurat nie dosłyszałam. Czytam książkę i… okazuje się, że muszę wrócić kilka kartek wstecz, bo… nie wiem, o czym czytałam. Znasz to? No i jeszcze słynne do przodu, albo do tyłu. Analizowanie tego, co było, albo tego co będzie. Ja jestem specjalistką od tego co będzie. I zazwyczaj albo są to nie najlepsze scenariusze, albo planowanie najbliższego czasu – muszę zrobić to i tamto, najpierw zrobię to, potem zabiorę się za tamto… I tak bez końca… No i jeszcze po prostu analizowanie… Analizowanie wszystkiego. Jakbyśmy wszystko musieli zrozumieć,  albo jakbyśmy wszystko musieli mieć zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. No po prostu zwoje w głowie się przepalają, a my zamiast być – bywamy.

A przez to, że bywamy, ucieka nam to, co najpiękniejsze. Ucieka nam chwila obecna. Chwila, która nigdy się już nie powtórzy. Nie jesteśmy w swoim życiu, tylko przez te życie przepływamy tak, jak niesie nas prąd. Bez naszej woli, bez naszej decyzji, bez naszej wyraźnej zgody, że chcemy właśnie w taki sposób w tej chwili obecnej przebywać.

Nie da się nie myśleć, ale ciągłe nieujarzmione myślenie jest bardzo męczące. Dlatego warto ćwiczyć uważność, ćwiczyć zauważanie, i tak, powiem to, przywoływać siebie do porządku. Jest to pewien rodzaj dyscypliny, który pozwala nam decydować o tym, co jest dla nas ważne, pozwala nam zrelaksować się, a nie być w ciągłym napięciu. Pozwala nam stworzyć przestrzeń na to, co ma dla nas znaczenie. Pozwala nam zakorzeniać się w naszym życiu, a nie unosić się w nim bezwolnie. Pozwala nam być, a nie bywać.


Życzę nam wszystkim pięknej obecności w naszym życiu.


Wasza Asia



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *